Indie chcą całkowitego zakazu obrotu prywatnymi kryptowalutami

Indie chcą całkowitego zakazu obrotu kryptowalutami – poinformowała w poniedziałek agencja Reutera powołując się na źródła bliskie indyjskiej administracji rządowej. Powodem decyzji w Nowym Delhi może być przygotowanie rządu Modiego do wprowadzenia własnej, państwowej waluty cyfrowej.
Indie zakaz kryptowalut - mediaphilia.pl

Indie chcą całkowitego zakazu obrotu kryptowalutami – poinformowała w poniedziałek agencja Reutera powołując się na źródła bliskie indyjskiej administracji rządowej. Powodem decyzji w Nowym Delhi może być przygotowanie rządu Modiego do wprowadzenia własnej, państwowej waluty cyfrowej.

W myśl planowanych przez Indie regulacji prawnych obrót kryptowalutami takimi jak Bitcoin ma być karany, podobnie jak ich posiadanie i pozyskiwanie. Osobom, które odważą się złamać przepisy, mają grozić wysokie kary grzywny.

Jeśli Indie zdecydują się wprowadzić prawo w takim kształcie, jak przedstawili je rozmówcy agencji Reutera, to będzie to najbardziej restrykcyjny styl regulacji rynku kryptowalutowego na świecie.

Tymczasem Bitcoin w weekend osiągnął rekordową wycenę za jeden token, oscylującą wokół 62 tys. dolarów. Poniedziałek przyniósł spadki – również ze względu na doniesienia z Indii.

Kryptowaluty są przez wiele rządów uważane za zagrożenie, bo pozwalają na obrót aktywami finansowymi poza kontrolą państwa i decentralizują kapitał. Decentralizacja to słowo-klucz do ich zrozumienia – i właśnie dlatego mimo regulacji, nawet najbardziej restrykcyjnych, zawsze znajdzie się droga do tego, by obrót był możliwy i trwał.

Kryptowaluty są niestabilne – to prawda, którą trzeba oddać krytykom tego rozwiązania. Są podatne na ogromne wahania kursu, ale i coraz częściej postrzegane jako ciekawy nośnik wartości, zwłaszcza w sytuacji zagrożenia inflacyjnego, które w wielu krajach powstało w wyniku kryzysu covidowego.

Total
1
Shares
Powiązane tematy
Czytaj dalej

Aplikacja Flo do monitorowania miesiączki przekazywała wrażliwe dane Facebookowi i Google

Aplikacja Flo, która zdobyła całkiem pokaźne grono użytkowniczek na fali popularności platform do monitoringu własnej zdrowotności, przekazywała dane korzystających z niej osób Facebookowi i Google. Informacje o tym, kiedy mamy okres, kiedy owulację, to wbrew pozorom dane bardzo wrażliwe. Flo z pewnością o tym wiedziało - a jednak nie zawahało się oddać ich cyfrowym gigantom i choć twórcom platformy wytoczono w tej sprawie proces, to właśnie Flo zawarło ugodę z Federalną Komisją Handlu USA. A zatem - wszystko po staremu.
Total
1
Share