Sześć powodów, dla których Ustawa Wolnościowa nie powinna zostać uchwalona

Dlaczego Ustawa Wolnościowa nie powinna zostać uchwalona? Istnieje cały szereg uwarunkowań prawnych, które sprawiają, że legislacja ta – jeśli będzie dalej procedowana – nie wzmocni pozycji Polski w ramach Unii Europejskiej i nie przyczyni się do uporządkowania kwestii nadużyć w internecie, lecz spowoduje kolejne problemy natury prawnej i politycznej.
ustawa wolnościowa ziobro - mediaphilia.pl

Dlaczego Ustawa Wolnościowa nie powinna zostać uchwalona? Istnieje cały szereg uwarunkowań prawnych, które sprawiają, że legislacja ta – jeśli będzie dalej procedowana – nie wzmocni pozycji Polski w ramach Unii Europejskiej i nie przyczyni się do uporządkowania kwestii nadużyć w internecie, lecz spowoduje kolejne problemy natury prawnej i politycznej.

Powód pierwszy

Przedmiot Ustawy Wolnościowej pokrywa się z przedmiotem projektu Rozporządzenia UE o usługach cyfrowych.

W dniu 15 grudnia 2020 r. Komisja Europejska, po ponad 5 latach przygotowań, przedstawiła projekt Rozporządzenia Unii Europejskiej pt. „Akt prawny o usługach cyfrowych” (dalej „projekt DSA” lub „Projekt Rozporządzenia”).

Jednym z głównych celów Projektu DSA jest ochrona praw zawartych w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej, w tym wolności wypowiedzi (str. 12 Explanatory Memorandum projektu DSA). W projekcie Rozporządzenia przedstawione zostały konkretne rozwiązania w tym zakresie (patrz pkt 2 poniżej).  

Z uwagi na transgraniczny charakter Internetu, proponowane w projekcie DSA rozwiązania mają obowiązywać wszystkie podmioty prowadzące działalność na terenie Unii Europejskiej. Pozwoli to na uniknięcie szkodliwej dla rozwoju usług internetowych fragmentyzacji przepisów prawnych obowiązujących pośredników internetowych (motyw 4 projektu DSA). Efekt ten ma zapewnić przyjęcie przez DSA formy Rozporządzenie Unii Europejskiej, a więc aktu prawny pełniącego rolę ujednolicającą przepisy prawa w krajach członkowskich Unii Europejskiej, bezpośrednio też obowiązującego (self-executing).

W powyższym kontekście, procedowanie obecnie przez Polskę „własnego” aktu prawnego uznać należy za błędne. Przedstawione w założeniach do projektu Ustawy Wolnościowej ratio legis tej regulacji (ochrona wolności wypowiedzi) pokrywa się bowiem z jednym z celów przyjętych w projekcie DSA, w pracach nad którym rząd polski aktywnie bierze udział. Zgłaszane w tym zakresie propozycje Ministerstwa Sprawiedliwości powinny więc przybrać formę nie odrębnego aktu prawnego, ale – ewentualnie – stać się częścią stanowiska polskiego rządu. KPRM właśnie do 22.01. prowadzi konsultacje w tym zakresie.

At last but not at least, należy podkreślić, że z uwagi na „nachodzenie się” zakresu regulacji DSA i Ustawy Wolnościowej, z chwilą uchwalenia DSA (a nad którą prace prowadzone są na poziomie Unii Europejskiej wyjątkowo intensywnie), polska Ustawa Wolnościowa i tak będzie musiała zostać uchylona. Władze krajowe mają obowiązek uchylenia wszelkich przepisów niezgodnych z treścią Rozporządzenia Unii Europejskiej, wiąże je również zakaz wydawania aktów prawnych niezgodnych z jego treścią. Ewentualne więc wprowadzenie „na pewien czas” Ustawy Wolnościowej, może stać się tylko niepotrzebną, dodatkową dolegliwością dla polskich podmiotów internetowych, które dwukrotnie będą musiały dostosowywać swoją działalnością do zmieniających się przepisów. Kosztuje to czas i pieniądze.

Powód drugi

W projekcie DSA wprowadzono konkretne rozwiązania chroniące swobodę wypowiedzi, brak jest potrzeby ich dublowania w Ustawie Wolnościowej.

W związku z realizacją celu zapewnia swobody wypowiedzi, w projekcie DSA zostały wprowadzone trzy, konkretne rozwiązania prawne chroniące prawa osób, których treści zostały usunięte przez administratorów serwisów internetowych (np. serwisów społecznościowych), w wyniku zgłoszeń dokonanych przez osoby trzecie, twierdzące, że zostały naruszone ich prawa. 

Po pierwsze, w art.15 projektu DSA został przewidziany obowiązek poinformowania przez dostawcę usługi odbiorcę, najpóźniej w momencie usunięcia lub uniemożliwienia dostępu, o tej decyzji, wraz z przedstawienie konkretnego jej uzasadnienia. 

Po drugie, zgodnie z art.17 projektu DSA platformy internetowe mają obowiązek zapewnienia dostęp do skutecznego wewnętrznego systemu rozpatrywania skarg na decyzje o usunięciu lub zablokowaniu dostępu do informacji. 

Po trzecie, osoby, których dotyczą skutki tych decyzji są uprawnione do wyboru dowolnego pozasądowego rozstrzygania sporów, a platformy internetowe mają obowiązek współpracy w dobrej wierze z organem wybranym w celu rozstrzygnięcia sporu i są związane decyzjami podjętymi przez ten organ (art.18 projektu DSA).

Wyżej wymienione mechanizmy wprowadzają więc do porządku prawnego kluczowe zabezpieczenia interesów podmiotów, których treści zostaną zablokowane. Są to nowe instytucje, których nie było w dotychczasowym stanie prawnym. Brak jest więc potrzeby „dublowania” wyżej wymienionych środków prawnych w Ustawie Wolnościowej. Co więcej, Ustawa Wolnościowa nie zawiera szeregu innych, pożytecznych z punktu widzenia dbania o interesy użytkowników Internetu, instytucji prawnych wprowadzonych w projekcie DSA takich jako np. Zasada Dobrego Samarytanina (art. 6 projektu DSA), czy szczególne uprawnienia dla zaufanych organizacji zgłaszających naruszenia, a określanych jako „Trusted flaggers” (art. 19 projektu DSA). 

Powód trzeci

Objęcie w Ustawie Wolnościowej ochroną wyłącznie polskich użytkowników serwisów społecznościowych jest sprzeczne z zasadami ochrony praw podstawowych w Unii Europejskiej.

Określenie w założeniach do Ustawy Wolnościowej „polskich użytkowników” jako podmiotów wyłącznie chronionych jej przepisami jest sprzeczne nie tylko z ideą ochrony przewidzianą w projekcie DSA, ale też całym dorobkiem w zakresie ochrony prawa podstawowych Unii Europejskich. Karta Praw Podstawowych Unii Europejskich chroni bowiem wszystkich ich obywateli, część praw przysługuje również osobom niebędącym obywatelami Unii Europejskiej.

Projekt Ustawy Wolnościowej jest więc niezgodny ze standardem ochrony określonym w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Powód czwarty

Określenie adresatów „serwisów społecznościowych” jako adresatów obowiązków Ustawy Wolnościowej jest błędne, gdyż zarówno prawo Unii Europejskiej, jak prawo polskie obowiązki tego rodzaju nakłada na „platformy internetowe”.

Na regulacje prawne Internetu składa się szereg aktów prawnych, których projekt DSA jest centralną, ale tylko – częścią. W celu ułatwienia prowadzenia działalności przez przedsiębiorców internetowych, prawodawca europejski, a ślad za nim ustawodawcy krajowi, w poszczególnych aktach prawnych używają tych samych określeń. Przykładem jest pojęcie „usługi społeczeństwa informacyjnego”. Taką rolę pełni również określenie „platformy internetowej” , którym posłużono się między innymi w projekcie DSA. W tym stanie rzeczy, odwoływanie się w Ustawie Wolnościowej do pojęcia „serwisów społecznościowych”, nie posiadających definicji legalnej, wprowadzi bardzo duże zamieszanie interpretacyjnie. Warto przy tym podkreślić, że de facto każdy serwis Web 2.0, który zawiera funkcjonalności umożliwiające użytkownikom umieszczanie przez nich własnych wypowiedzi, może mieć charakter „serwisu społecznościowego”.

Powód piąty

Brak precyzyjnego określenia rozumienia pojęcia „treści bezprawnych” oraz wprowadzenie bardzo wysokich kar administracyjnych za nieprzestrzeganie zakazu usuwania innych treści, może doprowadzić do zwiększenia skali rozpowszechniania w polskim Internecie „treści szkodliwych.”

Istotą proponowanej Ustawy Wolnościowej jest przyjęcie założenia, że serwisy społecznościowe nie będą mogły usuwać wpisów ani blokować kont polskich użytkowników, jeśli zamieszczone w nich treści nie naruszają polskiego prawa tzn. nie są bezprawne. 

W świetle powyższego rozwiązania, zasadnicze wątpliwości wywołuję brak precyzyjnego określenia pojęcia „bezprawnych treści”. W szczególności wyjaśnienia wymaga, czy i w jakich sytuacjach mieście się w tej kategorii rozpowszechnianie różnego rodzaju społecznie niebezpiecznych treści, powodujących dezinformację wśród użytkowników Internetu (np. fake news), czy mogące prowadzić do nękania danej osoby lub grupy osób (hate speech). Wprowadzone w Ustawie Wolnościowej bardzo wysokie kary administracyjne (do 50 milionów złotych) rodzą przy tym istotne ryzyko, że administratorzy serwisów nie będą podejmowali ryzyka usuwania „granicznych” treści tj. treści szkodliwych, ale odnośnie których nie ma pewności, czy są one również bezprawne.

Powód szósty

Ustawa Wolnościowa ustanawia regulatora polskiego Internetu (Rada Wolności Słowa), bez przeprowadzenia jakiejkolwiek wcześniejszej debaty na ten temat, a także z ryzykiem kolizji z innymi regulatorami odpowiadającymi za ochronę praw i wolności w Polsce. 

Istotne zastrzeżenie budzi wprowadzenie, bez jakiejkolwiek wcześniejszej debaty, regulatora polskiego Internetu w postaci Rady Wolności Słowa. 

Proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości rozwiązanie zdaje się np. nie zauważać, że zgodnie z rządowym projektem zmiany ustawy o radiofonii i telewizji z dnia 7 września 2020 r., Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ma mieć uprawnienia kontroli treści dotyczące „audiowizualnych serwisów społecznościowych”,  a określanych w projekcie ustawy jako „platformy udostępniania  wideo” (art.47u ust.4 i n. projektu nowelizacji urt).

W projekcie DSA, za przestrzeganie jej przepisów ma odpowiadać na poziomie krajowym organ określany jako „Digital Services Coordinator”. Warto w związku z tym postulować odbycie  w Polsce rzetelnej dyskusji, czy i jak usytuować w polskim systemie prawnym ten – kluczowy dla Internetu – organ.