Popierasz Trumpa – dostaniesz bana na Tinderze

Popularne serwisy randkowe w USA blokują zwolenników Donalda Trumpa oraz uczestników szturmu na Kapitol w Waszyngtonie. Dodatkowo użytkownicy aplikacji randkowych rozpoczęli zmasowany ruch tropienia uczestników ataku na Kongres. Federalne Biuro Śledcze (FBI) otrzymało już ponad sto tysięcy doniesień zawierające cyfrowe dowody uczestnictwa w wydarzeniach z 6 stycznia.

Popularne serwisy randkowe w USA blokują zwolenników Donalda Trumpa oraz uczestników szturmu na Kapitol w Waszyngtonie. Dodatkowo użytkownicy aplikacji randkowych rozpoczęli zmasowany ruch tropienia uczestników ataku na Kongres. Federalne Biuro Śledcze (FBI) otrzymało już ponad sto tysięcy doniesień zawierające cyfrowe dowody uczestnictwa w wydarzeniach z 6 stycznia.

Skanujemy wasze profile i czasami czytamy wasze rozmowy

Jak donosi The Washington Post, popularne aplikacje oraz portale randkowe – Tinder, Hinge, OK Cupid oraz Match, trwale blokują konta uczestników szturmu na Kapitol w Waszyngtonie. W prowadzeniu tej akcji jest wykorzystywane oprogramowanie, które analizuje zdjęcia użytkowników oraz treści umieszczane w ich profilach. Identyfikowane są między innymi zdjęcia w charakterystycznych nakryciach głowy z napisem “Make America Great Again”. Jednocześnie serwisy te zastrzegają, że nie mają dostępu do prowadzonych przez użytkowników rozmów, więc nie analizują ich treści. Wyjątkiem są sytuacje, gdy jedna z osób zgłosi rozmowę do moderacji – wtedy jej treść jest poddawana analizie pod kątem złamania zasad społeczności danego serwisu oraz przepisów prawa.

Jak mówi rzeczniczka firmy Match, do której należy m.in. Tinder Vidhya Murugesan – banowanie kont użytkowników jest podparte zapisami regulaminów mówiącymi o zakazie promowania oraz podżegania do przemocy.

Jeden z serwisów – Bumble, wprowadził w związku z obecną sytuacją polityczną nowe zapisy do swojego regulaminu. Na ich mocy zakazane jest podżeganie do terroryzmu oraz rozpowszechnianie treści powstańczych. Nowe zapisy spotkały się z ostrą reakcję części użytkowników serwisu. Pod adresem firmy oraz jej pracowników padły brutalne groźby. Co ciekawe, serwis nie poprzestał na wspomnianych zmianach regulaminowych, a dodał do nich również zakaz rozpowszechniania kłamstw na temat przegranych przez Donalda Trumpa wyborów.

Polowanie na zwolenników idei “Make America Great Again”

Na kanwie wydarzeń z początku stycznia zrodził się oddolny ruch użytkowników portali randkowych, którzy za ich pośrednictwem wyszukują zwolenników szturmu na Kongres. Jego członkowie zbierają na własną rękę dowody obciążające innych użytkowników jako uczestników tamtych wydarzeń. W swoich rozmowach zachęcają oni do dzielenia się relacjami oraz materiału z ataku. Tak zebrane obciążające zeznania przekazują FBI, które aktywnie wykorzystuje media społecznościowe oraz cyfrowe narzędzia w identyfikowaniu oraz ściganiu uczestników waszyngtońskich zajść.

Same portale w obecnej sytuacji nie poprzestają na analizie treści, modyfikują też swoją funkcjonalność. Jeden z nich wyłączył filtr wyszukiwania, który do niedawna pozwalał wyszukać drugą połówkę o zbliżonych poglądach politycznych do użytkownika. To niby proste i przydatne narzędzie miało się stać w rękach niektórych użytkowników doskonałą bronią w tropieniu przeciwników światopoglądowych oraz uczestników wydarzeń na Kapitolu.

Obserwujemy nasilające się podziały społeczne, które rodzą niepokoje. Powyżej opisane wydarzenia nie uspokajają sytuacji. Finalnie mogą ją tylko zaogniać, a skutki takiego stanu rzeczy trudno przewidzieć. Mogą one prowadzić do dalszych zamieszek oraz ofiar.

Nie ulega wątpliwości, że osoby biorące udział protestach pod Kongresem oraz o bardziej konserwatywnych poglądach staną się celem społecznej i medialnej nagonki. Niezależnie od tego czy łamały one prawo podczas demonstracji czy też protestowały zgodnie z literą prawa.

Niedawno Parler, który zaczął skupiać w dużej mierze osoby o prawicowych poglądach, został zbanowany przez prywatne firmy, które są faktycznymi panami i władcami internetu. To one, jak widać, mogą niemal w dowolny sposób kształtować jego obraz, czyli robić dokładnie to co zarzucają swoim adwersarzom.

Teraz portale służące do poznawania nowych osób, szukania miłości, wykluczają część użytkowników za swoje poglądy.

Coraz częściej podnoszone są głosy zwracające uwagę na fakt, że prywatne firmy zaczynają stosować odpowiedzialność zbiorową.

Przecież wśród protestujących były też osoby nie łamiące zapisów prawa. Wyrażały one swoje poglądy i znalazły się w miejscu w którym były też osoby szturmujące gmach rządowy. Bardzo dyskusyjna jest praktyka, aby prywatne przedsiębiorstwa prowadziły śledztwa, a następnie podejmowały działania przeciwko takim użytkowników. Wszystko to bez formalnego postawienia zarzutów przez ograny ścigania oraz bez prawomocnego skazania takiej osoby.

Wydarzenia te ukazują nam potrzebę jasnych regulacji dotyczących wykorzystania przez prywatne podmioty danych zbieranych na nasz temat oraz ich wykorzystania. Gdzie leży granica ich działania, ingerowania w rzeczywistość, ograniczania swobód oraz współpracy z organami państwa. Obecnie w tych kwestiach jest więcej znaków zapytania niż odpowiedzi na tak postawione pytania, które na pewno nie są wygodne dla korporacji zawłaszczających internet i mających de facto monopolistyczną pozycję w sieci.