Czy Facebook zostanie podzielony? Tłumaczymy pozew 46 stanów i FTC

W ubiegłym tygodniu w środę Federalna Komisja Handlu (FTC) Stanów Zjednoczonych wraz z organami 46 stanów pozwały Facebooka z tytułu wielokrotnego naruszenia przepisów antymonopolowych. Koncernowi zarzuca się celowe tłumienie konkurencji celem budowania swojej dominacji na rynku przez wykupywanie mniejszych firm bądź uniemożliwianie im działalności. W wyniku pozwu Facebook może zostać podzielony i zmuszony do sprzedania WhatsAppa i Instagrama. Brzmi skomplikowanie? Tłumaczymy, o co dokładnie chodzi.

W ubiegłym tygodniu w środę Federalna Komisja Handlu (FTC) Stanów Zjednoczonych wraz z organami 46 stanów pozwały Facebooka z tytułu wielokrotnego naruszenia przepisów antymonopolowych. Koncernowi zarzuca się celowe tłumienie konkurencji celem budowania swojej dominacji na rynku przez wykupywanie mniejszych firm bądź uniemożliwianie im działalności. W wyniku pozwu Facebook może zostać podzielony i zmuszony do sprzedania WhatsAppa i Instagrama. Brzmi skomplikowanie? Tłumaczymy, o co dokładnie chodzi.

Przejęcie przez Facebooka Instagrama w 2012 r. i WhatsAppa zaledwie dwa lata później to dla koncernu Marka Zuckerberga najważniejsze transakcje w całej jego historii. Według FTC wykupując obie platformy Facebook znacząco ograniczył możliwość rywalizacji z nim mniejszym firmom, a według prokuratorów stanowych 46 stanów, które zdecydowały się przyłączyć do pozwu Komisji – działał również na niekorzyść konsumentów, którzy mieli mniejszy wybór usług cyfrowych i znacznie utrudniony wybór pod kątem preferencji wysokiej ochrony prywatności swoich danych.

Według dyrektora Biura ds. Konkurencji FTC Iana Connera “Działania Facebooka zmierzające do wytworzenia i utrzymania monopolu pozbawiły użytkowników korzyści płynących z wolnorynkowej konkurencji”. Conner cytowany przez światową prasę podkreślił, że celem pozwu FTC jest “odwrócenie działań Facebooka i przywrócenie konkurencyjności celem ponownego rozkwitu innowacji i wolnej rywalizacji”.

Prokurator generalna stanu Nowy Jork wywodząca się z ramienia Partii Demokratycznej – Letitia James oceniła, że “Facebook wykorzystywał swoją dominację i pozycję monopolisty po to, by miażdżyć mniejszych rywali i dusić w zarodku konkurencję, a wszystko kosztem użytkowników”. Jednocześnie, jej zdaniem, Facebook “zarobił miliardy traktując dane osobowe jak dojną krowę”.

Facebook odpiera stawiane mu zarzuty i argumentuje, że przecież w przeszłości Federalna Komisja Handlu zatwierdziła przejęcie przez niego Instagrama i WhatsAppa. Koncern argumentuje, że użytkownicy wybierają jego usługi nie dlatego, że nie mają innej możliwości, tylko dlatego, że oferują największą wartość na rynku.

Amerykański dziennik “Wall Street Journal” komentując pozew FTC i 46 stanów przeciwko Facebookowi zwraca uwagę, że Mark Zuckerberg, który sam wielokrotnie był architektem decyzji biznesowych jednej z najpotężniejszych amerykańskich firm, jest bardzo pewien swojego zwycięstwa i deklaruje, że “Facebook przetrwa”. Jednocześnie sprawa ta to jedno z największych wyzwań, jakie stoją przed Facebookiem w jego 16-letniej historii.

Krótka historia kłopotów Facebooka

Na początku dyskusje wokół roli, jaką Facebook odgrywa w zmieniającym się świecie mediów społecznościowych i internetu koncentrowały się wokół wpływu rosnącego kolosa (w przeważającej mierze negatywnego) na zjawiska takie, jak propagacja trendów kulturowych czy konsumpcja mediów.

W ostatnich pięciu latach platforma jednak zdaje się zdecydowanie utraciła swój czar i z narzędzia, którego przywary tolerowaliśmy, bo jednak pozwalało nam na niespotykaną wcześniej skalę kontaktować się ze sobą i wymieniać informacjami, Facebook zmienił się w cyfrowego lewiatana, którego wpływu na rzeczywistość w wielu płaszczyznach coraz bardziej się obawiamy.

Świat odkrył, że Facebook nie tylko pozwala na ekspresowe rozprzestrzenianie się treści takich, jak choćby nagranie z zamachu w Christchurch, kiedy to transmitujący swoje poczynania sprawca mordował niewinnych ludzi, ale i na manipulację emocjami, promocję teorii spiskowych, a nawet wygrywanie wyborów.

Opinia publiczna po czasie zauważyła również, że coraz silniejszy Facebook zaczął wykorzystywać swój potencjał finansowy do wykupywania firm, które mu zagrażają – stało się tak np. z Instagramem, którego relacje pobiły wcześniej wymyśloną przez Snapchata funkcję nie dlatego, że były lepsze, ale dlatego, że Facebook zainwestował w to określoną sumę pieniędzy.

Nie należy obecnie łudzić się, że pozew FTC i 46 stanów zrobi na Facebooku piorunujące wrażenie. Koncern spodziewał się, że tego rodzaju zdarzenie będzie miało miejsce i dobrze przygotował się do odparcia zarzutów, które mu postawiono. Główną linią obrony Facebooka jest argumentacja, że konsumenci utracą na rozbiciu firmy na mniejsze podmioty i nie będą już mogli korzystać z tak dobrze zintegrowanych i kompleksowych usług cyfrowych, jak to ma miejsce obecnie. Oczywiście teza ta nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, dlatego Facebook stara się to zmienić – i majstruje pod karoserią wszystkich swoich aplikacji, m.in. po cichu integrując WhatsAppa, Messengera i wiadomości na Instagramie w jeden konglomerat do czatowania, który pozwoli na interoperacyjność i sprawi, że rozbicie tych usług na oddzielne podmioty będzie dla urzędników z FTC nie lada łamigłówką.

Co kryją dokumenty sądowe?

Przede wszystkim opowiadają historię nadużyć, jakich dopuścił się Facebook pozyskując Instagrama i WhatsAppa.

W 2012 roku Instagram zaczynał Facebookowi realnie zagrażać. Jak czytamy w dokumentach sądowych złożonych przez FTC, w 2011 roku koncern Marka Zuckerberga zrozumiał, że Instagram po prostu będzie mu w przyszłości przeszkadzać. Facebook pracował wówczas nad swoim własnym “Facebook Camera App”, Instagram jednak oferował możliwość dzielenia się zdjęciami w o wiele bardziej intuicyjnej formie i w lepszej jakości. Pozyskanie go było dla firmy Zuckerberga jedyną możliwością wyeliminowania rywala. Oczywiście wywołało to efekt mrożący w całym segmencie – wszyscy dobrze wiemy, że żadna inna platforma do dzielenia się zdjęciami nie odniosła takiego sukcesu. Po prostu nie było to osiągalne.

Podobnie stało się w przypadku komunikatora WhatsApp, który rósł w siłę równolegle do aplikacji Messenger Facebooka. Wykupienie tej platformy w 2014 r. i zintegrowanie jej z pozostałymi usługami Facebooka (przy okazji niosące w skutkach praktyczną likwidację aspektu ochrony prywatności użytkowników WhatsAppa, istotnego dla nich wcześniej) sprawiło, że konkurencja dla komunikatora Zuckerberga w praktyce zniknęła.

W pozwie zwrócono uwagę również na sprawę, którą w 2018 roku opisywałam szeroko w swoich depeszach dla PAP, mianowicie – na zakup platformy Onavo, która pozwoliła Facebookowi w czasie rzeczywistym rejestrować dane o aktywności użytkowników smartfonów w innych aplikacjach niż jego własne. W ten sposób koncern zyskał unikalną możliwość wglądu w to, na co osoby korzystające z telefonów poświęcają swój czas, a tym samym – nauczył się doskonale mapować konkurencję.

Tego, jaką rolę odegrały dane, które o swoich użytkownikach gromadzi Facebook, naprawdę tłumaczyć w tym kontekście już – mam nadzieję – nie trzeba.

Co proces wytoczony Facebookowi przez FTC i 46 stanów zmieni dla użytkowników?

Obecnie z produktów cyfrowych Facebooka na całym świecie korzysta ponad 2,5 mld osób. Proces niewiele zmieni – tego rodzaju sprawy trwają wiele lat. Jakiekolwiek orzeczenie ma zapaść w sprawie ewentualnego rozbicia Facebooka na mniejsze podmioty – nie zostanie wydane w najbliższym czasie.

Federalna Komisja Handlu nie może w żaden sposób wpływać na to, jak działa Facebook – najpierw, żeby mieć wpływ, musi dowieść, że koncern naruszył federalne prawo antytrustowe.

To, co cieszy w tej sprawie, to – jakkolwiek jestem gorącą orędowniczką wolności gospodarczej – próba przywołania giganta do pionu. Oczywiście że Facebook po rozbiciu na mniejsze podmioty znajdzie sposób, by nadal robić swoje, jeśli do tego rozbicia w ogóle dojdzie. Sprawa, która właśnie się rozpoczyna, daje jednak jasny sygnał – wolny rynek powinien być wolny i nie tylko regulacje państwowe są tutaj problemem. Monopole również – i prawdopodobnie nawet większym.

PS nie polecam korzystania z Messengera czy WhatsAppa – niezmiennie rekomenduję Signal wszystkim, którzy w swojej komunikacji stawiają na prywatność i bezpieczeństwo.

Total
12
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane tematy
mediaphilia.pl - fact checking jak nie dać się oszukać w sieci
Czytaj dalej

Media w Polsce. Króluje internet i telewizja

Reuters Institute opublikował swój najnowszy raport Digital News dotyczący sytuacji mediów na świecie. Jak przewidują badacze, Instagram wkrótce może wyprzedzić Twittera jako platforma do pozyskiwania informacji w mediach społecznościowych, szczególnie wśród młodych odbiorców. W czasie epidemii koronawirusa 1/4 młodych ludzi w Wielkiej Brytanii to właśnie tam poszukiwała informacji w pierwszym rzędzie. A jak sytuacja kształtuje się w Polsce?
Czytaj dalej

Cyfrowe certyfikaty szczepień na COVID-19; szansa na normalność czy dyskryminacja?

Aplikacje COVID-owe służące do monitorowania kontaktów społecznych w obliczu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 to temat, który podczas pierwszej fali zakażeń spędzał sen z powiek nie tylko społeczności skupionej wokół zagadnień związanych z nowymi technologiami. Wraz z wynalezieniem i upowszechnieniem szczepionki przeciwko COVID-19 kontrowersyjne oprogramowanie może dostać "nowe życie" i stać się cyfrowym certyfikatem szczepień oraz przepustką do normalności - uważa dziennik "New York Times".
Czytaj dalej

Polska przyjęła własną politykę rozwoju sztucznej inteligencji

We wtorek w Monitorze Polskim opublikowano przyjętą wcześniej przez Radę Ministrów uchwałę dotyczącą polskiej strategii rozwoju sztucznej inteligencji. To ciekawy dokument, który wiele obiecuje naszemu społeczeństwu, w tym - przedsiębiorcom i społeczności akademickiej. Na efekty wdrożenia będzie trzeba jeszcze jednak trochę poczekać, a i - najpewniej - dopilnować całej sprawy.
mediaphilia.pl - błędy indie aplikacja koronawirus
Czytaj dalej

Indie: rząd przyznaje, że w aplikacji do monitorowania kontaktów są luki, ale ich nie naprawi

Rząd w Delhi przyznał, że zdaje sobie sprawę z problemów bezpieczeństwa aplikacji do monitorowania kontaktów społecznych w obliczu pandemii koronawirusa Aarogya Setyu, jednakże zdaniem administracji nie stanowią one na tyle poważnego problemu, by pochylić się nad uszczelnieniem systemu, który opozycja nazywa "niekontrolowanym przez nikogo narzędziem inwigilacji".
Total
12
Share