Prezes Facebooka Mark Zuckerberg miał ostrzegać prezydenta USA Donalda Trumpa przed problemami, jakich może przysporzyć rosnąca popularność TikToka – platformy do dzielenia się krótkimi formami wideo należącej do chińskiego startupu ByteDance. Na prywatnym obiedzie z Trumpem w październiku ubiegłego roku Zuckerberg miał przekonywać prezydenta, że chińskie aplikacje to większe wyzwanie, niż wzięcie w karby jego własnej firmy – od 2018 r. nieustannie przyciągającej krytykę i uwagę ze strony tak opinii publicznej, jak i polityków.

To nie Facebook jest zagrożeniem dla wolności słowa i konkurencyjności rynku nowych technologii, lecz TikTok i inne chińskie programy, których twórcy nie podzielają zaangażowania w ochronę wartości obywatelskich i praw człowieka – miał według dziennika „Wall Street Journal” przekonywać Zuckerberg podczas obiadu z prezydentem USA. Lobbing przeciwko TikTokowi szef koncernu uprawiał również podczas wielu spotkań z prominentnymi amerykańskimi politykami, takimi jak republikański senator Tom Cotton, a także Demokrata Chuck Schummer, który po spotkaniu z prezesem Facebooka miał skierować ws. TikToka list do przedstawicieli amerykańskich agencji wywiadowczych, zwracając im uwagę na konieczność bliższego przyjrzenia się tej platformie.

Kilka tygodni później amerykańska administracja zajęła się kompleksowym audytem TikToka pod kątem bezpieczeństwa narodowego, którego konsekwencją było stwierdzenie Trumpa iż istotnie, aplikacja Stanom Zjednoczonym zagraża. TikTok, zdaniem administracji Białego Domu, gromadzi ogromne ilości danych o swoich użytkownikach, które następnie mogą trafić w ręce służb wywiadu Chińskiej Republiki Ludowej i zostać wykorzystane politycznie.

Kto ma ile do stracenia?

Facebook niewątpliwie jest tym, kto wzrostu popularności TikToka obawia się ogromnie. Świadczy o tym choćby wypuszczenie na rynek klonu chińskiej aplikacji – Instagram Reels to kolejna odsłona dobrze znanej strategii naśladownictwa praktykowanej przez koncern Marka Zuckerberga. Według danych cytowanych przez amerykańską organizację Center for Responsive Politics, Facebook wydał w tym roku, w ciągu zaledwie sześciu miesięcy na działania lobbingowe więcej, niż jakakolwiek inna firma. Tymczasem ani społecznościowy gigant, ani przedstawiciele amerykańskich polityków nie chcą odpowiadać na pytania mediów w związku z rozmowami, jakie o TikToku miał prowadzić szef koncernu jesienią ubiegłego roku.

TikTok w USA zgromadził rzeszę ponad 100 mln użytkowników. To pokaźna liczba, a sprawę dla Facebooka dodatkowo utrudnia fakt, że firma nie ma już tak łatwej sytuacji na rynku, jak jeszcze kilka lat temu, kiedy po prostu kupowała mniejsze podmioty mogące w przyszłości zagrozić jej konkurencją ze swojej strony.

Instagram Reels promowany jest wobec tego inaczej – poprzez nawiązanie relacji z prominentnymi twórcami treści z TikToka, którzy podpisują lukraktywne kontrakty na ekskluzywne treści dla nowej, należącej do Facebooka aplikacji i przechodzą z jednej platformy na inną.

Jak dalej potoczą się losy TikToka? Obecnie trudno to przewidzieć. Wcześniej w tym miesiącu Donald Trump zapowiedział, że 15 września wprowadzi zakaz korzystania z chińskiej platformy na terenie całych Stanów Zjednoczonych, o ile wcześniej nie wykupi jej amerykański podmiot. Transakcją taką zainteresowany jest m.in. Microsoft, a także – od niedawna – grupa Oracle. Ostatecznie, bezpieczeństwo narodowe w naszych czasach coraz częściej rozumiane jest w sposób ostentacyjny jako prymat rodzimych firm na rynku nowych technologii – i to po obu stronach Wielkiego Chińskiego Firewalla.