Zwolennicy szerokiego wykorzystania technologii rozpoznawania twarzy na Zachodznie, np. w Wielkiej Brytanii czy USA, często argumentują, że technologia ta pozwala bardzo sprawnie i na dużą skalę zarządzać ryzykiem, z jakim wcześniej służby porządkowe i organy ścigania sobie nie radziły. Chodzi tu m.in. o brutalne przestępstwa, działalność terrorystów i handel ludźmi. Rozpoznawanie twarzy ma również zapewniać większą sprawność obsługi np. przy przekraczaniu granic oraz zwiększać bezpieczeństwo w miastach… istnieje jednak pewien kraj, gdzie wykorzystanie systemów tej technologii przypomina dystopię kreśloną przez George’a Orwella w słynnym „Roku 1984”. Mowa oczywiście o Chinach.

Kamery wyposażone w technologię rozpoznawania twarzy w Chińskiej Republice Ludowej rejestrują zachowanie niemal każdego obywatela kraju. Na terenie całego państwa znajduje się niezwykle szeroka sieć tych urządzeń, które – według wycieku informacji należących do chińskiej firmy z bazy danych datowanej na 2019 rok, dziennie nagrywają nawet 6,8 mln sekwencji wideo. Kamery znajdują się m.in. w hotelach, parkach, centrach sportowych, a także meczetach. Nagrywają wszystkich – nawet noworodki.

Rząd w Pekinie oskarżany jest również przez społeczność międzynarodową o wykorzystywanie technologii rozpoznawania twarzy w swoich działaniach przeciwko muzułmańskiej mniejszości Ujgurów. Dzięki nadzorowi elektronicznemu dochodzi do wyłapywania Ujgurów, którzy następnie transportowani są do obozów pracy. Wcześniej członkowie tej społeczności są profilowani m.in. pod kątem etnicznym, oraz klasyfikowani do trzech grup – tych, którzy będą „jedynie” poddawani inwigilacji, m.in. z wykorzystaniem smartfonów, torturowani, a także przetrzymywani w obozach.

Uwagę na takie wykorzystanie technologii rozpoznawania twarzy przez Chiny zwróciła ponadpartyjna grupa 17 senatorów USA, którzy w liście otwartym skierowanym do amerykańskiego sekretarza stanu Mike’a Pompeo w marcu stwierdzili, że „technologie te służą dystopijnej wizji technokratycznych rządów i odnoszenia korzyści gospodarczych z wykorzystania internetu przy jednoczesnej nieobecności wolności politycznej”. Według polityków „firmy technologiczne są w tym układzie jedynie instrumentem władzy”.

Obywatel śledzony jest mniej awanturujący się

Systemy rozpoznawania twarzy działające w Chinach służą również tresowaniu społeczeństwa w kierunku tego, co władze uznają za obyczajne. Nagrania z kamer, na których zidentyfikowano określone osoby, były wykorzystywane już do publicznego piętnowania ich za chodzenie po ulicy w piżamie, co władze w Pekinie nazywają zachowaniem niecywilizowanym (a co na Zachodzie jest praktyką dość powszechną, np. gdy rano idzie się do najbliższej piekarni po pieczywo na śniadanie). Według psychologów strach przed publicznym poniżeniem jest czynnikiem, który pozwala bardzo łatwo zarządzać społeczeństwem złożonym z ponad miliarda osób i kierować ludźmi w stronę tego, co w kraju uznawane jest za zachowanie akceptowalne.

Według Mayi Wang zajmującej się badaniami nad ChRL w ramach organizacji Human Rights Watch „władze chcą wdrożyć w ten sposób masową inżynierię behawioralną sprzężoną z narzędziami nadzoru”. Jej zdaniem „rząd chce wykreować w ten sposób społeczeństwo, które będzie bardzo łatwo zarządzalne”. Wang podkreśla, że strach przed możliwym zobaczeniem swojego zdjęcia zarejestrowanego przez kamery miejskiego monitoringu na ulicznym billboardzie w połączeniu z prywatną wiadomością SMS informującą o konieczności uregulowania mandatu za „przewinienie” kieruje ludźmi w stronę określonych, pożądanych przez administrację zachowań.

Zdaniem prawnika związanego z organizacją Constitution Project Jake’a Laperruque’a, system nadzoru elektronicznego w Chinach powiązany ściśle z inżynierią behawioralną „warunkuje myślenie w stylu: zatem tak działa społeczeństwo, jesteśmy ciągle obserwowani”. Jego zdaniem „oznacza to, że w ludziach nieustannie wzmacniane jest przekonanie o ciągłym śledzeniu wszystkiego co robią i budowanie przeświadczenia, że jeśli zrobią coś irytującego względem władzy, ta znajdzie sposób, aby ich za ten czyn ukarać wstydem”.

Do absurdu można sprowadzić chiński pomysł inżynierii behawioralnej, gdy czyta się o doniesieniach takich, jak te z jednego ze znajdujących się w ChRL parków rozrywki. Wykorzystano tam systemy rozpoznawania twarzy do tego, by powstrzymać odwiedzających przed zużywaniem zbyt dużych ilości papieru toaletowego. Lapperuque zwraca uwagę, że dziś do musztry społecznej zaliczane jest wszystko, niezależnie od „kalibru” przewinienia. „Technologia jest w stanie wyłapać każdy występek” – podkreśla specjalista cytowany przez serwis Cnet.

Wielki chiński brat patrzy

Wpływy Chin w sektorze nowych technologii na całym świecie rosną, mimo również nasilającego się konfliktu handlowego z USA. Czy możemy obawiać się tego, że chińskie myślenie o sposobach wykorzystania technologii rozpoznawania twarzy rozszerzy się również na inne kraje na świecie? Czas pokaże – póki co firmy z sektora tej technologii z ChRL zawierają lukratywne kontrakty na dostawę swoich systemów, a większość z nich obejmuje współpracę z władzami oraz prywatnymi podmiotami w krajach rozwijających się.