Jedyny w Polsce serwis o internecie, prywatności i mediach społecznościowych pisany z perspektywy technologicznej, humanistycznej i społecznej

Dane z urządzeń, które na co dzień służą nam do monitorowania naszej aktywności fizycznej, takich jak inteligentne zegarki (smartwatche) i opaski fitnessowe, obecnie są wykorzystywane przez naukowców celem lepszego zbadania tego, w jaki sposób przenosi się koronawirus SARS-CoV-2, z którego pandemią nadal się zmagamy. Urządzenia te pozwalają na gromadzenie bardzo dużych objętości danych, które można analizować w czasie niemalże rzeczywistym.

System analizy danych na potrzeby walki z epidemią opiera się na gromadzeniu informacji o tzw. „biomarkerach”, takich jak np. temperatura ciała lub odczyt tętna. Mogą one wskazywać na to, że dana osoba jest chora na COVID-19 nawet na kilka dni przed pojawieniem się innych, powszechnie rozpoznawanych symptomów. Według ekspertów brytyjskiej publicznej służby zdrowia (NHS) ich ciągły monitoring może pozwolić na śledzenie tego, jak choroba rozprzestrzenia się w większej populacji.

W tym tygodniu NHS ogłosiła współpracę w ramach projektu analizy biomarkerów z firmą Huma. Obie organizacjce będą monitorować dochodzenie do siebie ponad 160 pacjentów chorych na COVID-19 z użyciem narzędzi telemedycyny zapewnianych przez startup. Huma oferuje uczestnikom pilotażu urządzenia zdolne do pomiaru natlenienia krwi. Firma opracowała również technologię, która pozwala przekształcić kamerkę frontową smartfona w narzędzie do odczytu tętna na podstawie widoczności przepływu krwi pod skórą użytkownika. Zgromadzone dane kompilowane są przez aplikację, która służy jako źródło informacji dla naukowców prowadzących dalsze badania analityczne.

Dane z opasek fitnessowych i smartwatchy są tymczasem wykorzystywane intensywnie w badaniach prowadzonych w USA. W projekcie realizowanym przez Uniwersytet Stanforda partycypuje producent popularnych opasek – firma Fitbit, który do celów badawczych udostępnia naukowcom dane użytkowników swoich urządzeń.

Profesor Michael Snyder z Uniwersytetu Stanforda w rozmowie z dziennikiem „Financial Times” przyznał, że pomysł wykorzystania urządzeń ubieralnych do diagnostyki populacji nie jest nowy – zajmuje się tym w swojej pracy naukowej od 2014 roku. Zaledwie rok po rozpoczęciu swojej pracy Snyder odkrył dzięki prowadzonym przez siebie badaniom, że sam choruje na pewien rodzaj boreliozy.

W badaniach prowadzonych nad epidemią koronawirusa Snyder z zespołem skupia się na analizie danych z urządzeń ubieralnych użytkowników, którzy zachorowali na COVID-19 i zgodzili się przekazać historię swoich informacji zapisanych w gadżetach dla potrzeb naukowców. Analizowane są również dane od osób, które wykonują zawody wysokiego ryzyka i są narażone na zetknięcie z wirusem. Celem badań jest przede wszystkim nabycie umiejętności jak najszybszego wskazywania symptomów choroby.

Według Snydera w trzech czwartych analizowanych przypadków tętno osób, które zostały zakażone koronawirusem rośnie na kilka dni przed wystąpieniem innych objawów COVID-19.

Podobne badania prowadzi epidemiolożka Jennifer Radin związana z organizacją non-profit Scripps Research z San Diego. W styczniu w prestiżowym czasopiśmie medycznym „Lancet” Radin opublikowała badania wskazujące na to, jak dane z Fitbita mogą zostać wykorzystane do celów walki z wirusami grypopodobnymi. Jej zdaniem dane z opasek mogą zostać wykorzystane do przewidywania tego, gdzie będą wybuchały ogniska zarażeń i do polepszania jakości leczenia świadczonego pacjentom.

Czy urządzenia ubieralne to przyszłość medycyny?

Niektórzy badacze oceniają, że urządzenia ubieralne to przyszłość diagnostyki. Mają one pozwolić na lepszą samoobserwację pacjentów i usprawnienie komunikacji z lekarzami, a także na szybsze reagowanie organów administracji zdrowia publicznego.

Zdaniem afiliowanego przy Uniwersytecie Oksfordzkim i Instytucie Alana Turinga badacza Brenta Mittelstadta, głównym wyzwaniem dla takiego usprawnienia medycyny pozostaje dokładność odczytów z urządzeń ubieralnych. Większość opasek fitnessowych i smartwatchy przy obecnej technologii może powodować bardzo liczne samodiagnozy fałszywie pozytywne – ocenia ekspert, którego zdaniem niezwykle istotna jest również kontekstualizacja odczytywanych z urządzeń wyników. Wahania tętna czy temperatury ciała są bowiem sprawą naturalną, nierzadko wynikającą z kwestii fizjologii organizmu, takich jak np. kobiecy cykl menstruacyjny.

// Gosia Fraser Więcej wpisów

Analityczka prywatności i cyberbezpieczeństwa, dziennikarka technologiczna. Interesuje się problematyką przemian społecznych w dziedzinie nowych technologii i psychologią mediów.

Jedna odpowiedź do “Jak smartwatche i opaski fitness pomagają walczyć z koronawirusem”

  1. […] też jak dalej będziemy sobie radzić z pandemią i wykorzystywać w walce z nią technologie ubieralne. O tym kolejny świetny tekst na […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *