Brytyjski rząd w tajemnicy przekazywał dane o COVID-19 wielkim firmom technologicznym

Brytyjski rząd pod presją ze strony mediów i opinii publicznej opublikował kontrakty, jakie zawarł z Narodową Służbą Zdrowia (NHS) i firmami technologicznymi na stworzenie narzędzi do walki z epidemią koronawirusa. Umowy opiewają na współpracę administracji m.in. z Microsoftem, Amazonem, Google, a także kontrowersyjną firmą Palantir.

Brytyjski rząd pod presją ze strony mediów i opinii publicznej opublikował kontrakty, jakie zawarł z Narodową Służbą Zdrowia (NHS) i firmami technologicznymi na stworzenie narzędzi do walki z epidemią koronawirusa. Umowy opiewają na współpracę administracji m.in. z Microsoftem, Amazonem, Google, a także kontrowersyjną firmą Palantir oraz przedsiębiorstwem Faculty z sektora sztucznej inteligencji, która wcześniej wykazała się podczas pracy dla kampanii “Vote Leave” na rzecz brexitu. Na zlecenie rządu, w oparciu o dane z NHS, firmy te miały m.in. modelować rozwój epidemii w Wielkiej Brytanii, ale na warunkach komercyjnych.

Grupy aktywistów openDemocracy i Foxglove oceniają, że w wyniku presji z ich strony co najmniej jedna z umów została zmieniona. Mimo tego jednak, wszystkie kontrakty “ukazują, w jaki sposób zaangażowane w ich realizację firmy, w tym Palantir i Faculty, od początku dysponowały prawami własności intelektualnej (również do tworzenia baz danych) i pozwoleniem na szkolenie modeli oraz czerpanie zysków z bezprecedensowego dostępu do danych NHS”.

Obie grupy podkreślają, że rząd nie udostępnił publicznie treści umowy, która rzekomo miała rozwiązywać problem ewentualnych nadużyć wobec danych ze strony tych prywatnych firm.

Pierwsze apele do brytyjskiego ministra zdrowia Matta Hancocka zostały skierowane w maju. Wówczas to został on wezwany do większej przejrzystości w działaniach wykorzystujących technologie do walki z epidemią COVID-19, realizowanych we współpracy z prywatnymi firmami. Cztery organizacje pozarządowe, w tym openDemocracy i Foxglove, ale także Privacy International i Liberty, twierdzą obecnie że złożone w maju przez ministra obietnice otwartości i przejrzystości nie zostały wypełnione i w praktyce nie wiadomo, co dzieje się z danymi mieszkańców Wysp przetwarzanymi celem walki z koronawirusem.

Wspólna platforma danych budowana wraz z gigantami

Jeszcze w marcu brytyjski rząd zadeklarował, że rozpocznie pracę nad budową ujednoliconej, wspólnej platformy udostępniającej dane medyczne o epidemii wszystkim podmiotom zaangażowanym w walkę z tym zagrożeniem. Projekt miał być realizowany z firmami takimi, jak Microsoft, Google i Amazon. Zakontraktowane zostały również brytyjski oddział Palantira należącego do Petera Thiela oraz Faculty. Palantir wcześniej zajmował się gromadzeniem bardzo szczegółowych danych o obywatelach m.in. na potrzeby działań administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.

W czwartek natomiast organizacja pozarządowa Open Rights Group złożyła wniosek do brytyjskiego organu ochrony danych osobowych (ICO, Information Commissioner’s Office) o przeprowadzenie audytu brytyjskiego systemu Test and Trace, którego celem jest szybkie identyfikowanie ognisk choroby i monitorowanie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Zdaniem organizacji, w ramach programu przetwarzane są bardzo wrażliwe dane milionów osób, jego realizacja natomiast nie jest zgodna z obowiązującym w Wielkiej Brytanii Ogólnym Rozporządzeniem o Ochronie Danych Osobowych (RODO).

Total
4
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane tematy
Total
4
Share