Dostać wypowiedzenie od szefa na telekonferencji, w obecności całego zespołu? Wielu i wiele z nas zapewnie nie potrafiłoby wyobrazić sobie nic bardziej upokarzającego. W czasie pandemii koronawirusa obraz ten stał się jednak faktem – na całym świecie właśnie w ten sposób, przeważnie podczas korzystania z aplikacji Zoom, wypowiedzenia otrzymują pracownicy startupów. I nikt nie przejmuje się brakiem dyskrecji oraz psychologią.

Kalifornijski producent hulajnóg elektrycznych Bird w piątek zdecydował o zwolnieniu niemal 30 proc. swoich kadr, czyli około 400 osób. Firma zrobiła to z użyciem Zooma. Według serwisu BBC, wielu pracowników Birda nie mogło połączyć się z aplikacją w czasie wyznaczonym przez pracodawcę, wobec czego o swoim zwolnieniu pracownicy ci dowiedzieli się z wiadomości pozostawionych na czacie przez kolegów. Szef spółki Travis VanderZanden w swoim wpisie na Twitterze wyjaśnił, iż podczas połączenia z pracownikami, których czekało wypowiedzenie, zostało wyłączone wideo – bo zdaniem firmy zwolnienie z użyciem wyłącznie komunikacji głosowej było „bardziej ludzkie”. Po kilkudniowej refleksji, jak przyznał VanderZanden, zwolnienie pracowników nie powinno jednak przebiegać w ten sposób. „Powinniśmy zadzwonić do każego z osobna w ciągu kilku dni” – stwierdził.

Do masowych zwolnień przygotowuje się konkurująca z Birdem amerykańska firma Lime, która również produkuje hulajnogi. Redukcje mają związek z zapowiedzianym wcześniej przez firmę zawieszeniem działalności w wielu miastach, w których wcześniej urządzenia Lime były dostępne dla mieszkańców. Serwis The Information pisał w ubiegłym tygodniu, iż firma poszukuje obecnie kryzysowego wsparcia inwestycyjnego, a wartość jej kapitalizacji rynkowej spada z 2,4 mld dolarów do poziomu 400 mln dolarów.

Zwalnia również branża turystyczna

Serwis Crunchbase poinformował, że 297 spośród 1100 pracowników zwolniła platforma do obsługi rezerwacji turystycznych TripActions. Redukcja została ogłoszona z użyciem Zooma. Więcej o tym, jak przebiegły zwolnienia w tej firmie, można przeczytać w materiale na stronie Protocol.

TripActions to niejedyna firma z sektora technologii dla turystyki, która zdecydowała się na redukcję kadr – Bookaway z Izraela chce zwolnić część swoich pracowników, a pozostałym obniżyć wynagrodzenia. Startup Sonder z kolei wstrzymał wypłatę pensji bądź zwolnił nawet jedną trzecią osób pracujących dla tej firmy. SkyScanner, największy w Wielkiej Brytanii serwis oferujący możliwość wyszukiwania i rezerwacji lotów, poinformował z kolei, iż nie będzie do odwołania zatrudniał nowych osób na stanowiska nie mające kluczowego znaczenia z punktu widzenia firmy.

W Polsce fala zwolnień zapewne jeszcze przed nami

Według danych Konfederacji Lewiatan cytowanych przez „Gazetę Wyborczą”, 69 proc. dużych polskich firm w związku z epidemią koronawirusa planuje zwolnienia. 40 proc. pracodawców z tej grupy deklaruje, że tego zamiaru nie powstrzymają nawet zapowiadane przez rząd mechanizmy wsparcia. Najbardziej zagrożone mają być sektory produkcji i usług.

Epidemia już zatrzymała branżę motoryzacyjną – w czterech polskich fabrykach Volkswagena pracę wstrzymano dla 11 tys. osób do 10 kwietnia, a jedynie pierwszy tydzień „postojowego” został zrekompensowany pracownikom przez pracodawcę.

Pisząc ten tekst zadałam na Twitterze w formie ankiety pytanie do moich obserwatorów o to, jak wśród nich wygląda sytuacja ze „zdalnymi zwolnieniami”. Czego się dowiedziałam?

W Polsce pracownicy zwalniani są m.in. przez e-mail i połączenie na FaceTime, a w jednej z redakcji sportowych pracujące tam osoby zostały zwolnione z użyciem… Messengera od Facebooka. Na 117 głosów oddanych w mojej ankiecie zwolnionych zdalnie zostało według deklaracji 10,3 proc. pracowników.

Zdając sobie sprawę z tego, że więcej przypadków wymówień nastąpi zapewne w ostatnim dniu marca bądź z początkiem kwietnia – artykuł ten będę stosownie aktualizowała.