Jedyny w Polsce serwis o internecie, prywatności i mediach społecznościowych pisany z perspektywy technologicznej, humanistycznej i społecznej

Grupa badawcza Ghost Data łącząca siły ekspertów z USA i Włoch postanowiła zebrać dane z ponad pół miliona publicznie dostępnych profili z Instagrama po to, by z pomocą analizy obrazu dowiedzieć się, ile osób naruszyło rygory dotyczące kwarantanny w regionach Włoch, w których władze zadecydowały o wprowadzeniu ograniczeń w przemieszczaniu się.

W wyniku analizy, którą zespół przeprowadził we współpracy z firmą LogoGrab dostarczającą narzędzia do rozpoznawania i analizy obrazu, które mogą automatycznie opisywać zawartość zdjęć. Eksperyment przeprowadzono w marcu, a w jego wyniku ukazały się nieprawdopodobnie martwiące dane – jak stwierdzono, reżim kwarantanny domowej naruszyło ponad 33 tys. osób.

Założyciel grupy badawczej Ghost Data Andrea Stroppa powiedział, że zespół zaoferował swoje dane i ich opracowanie włoskiemu rządowi walczącemu z szalejącą epidemią. Dane użytkowników Instagrama zostały zanonimizowane i pozbawione szczegółowych informacji, które mogłyby pozwolić na powtórną identyfikację podmiotów, których dotyczyły – podkreślił Stroppa. Jego zdaniem decyzja zespołu jest w pełni uzasadniona – wszak chodzi o dobro publiczne.

Facebook, do którego należy Instagram, twierdzi jednak, iż naukowcy naruszyli regulamin platformy, a wyjątkowa sytuacja związana z pandemią koronawirusa wcale nie uzasadnia dokonanego przez nich nadużycia wobec jego zapisów.

Technologia na wojnie z epidemią we Włoszech

Włoski rząd do walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa sięgnął już po dane od operatora telekomunikacyjnego Vodafone. Celem współpracy z telekomem ma być stworzenie map pokazujących liczbę zachorowań w poszczególnych regionach kraju, a mapowanie epidemii to rzecz istotna – wspiera zarówno dystrybucję środków finansowych i zasobów ludzkich, jak i ustawodawstwo, które służy zarządzaniu sytuacją kryzysową.

Do wykorzystania technologii w celu walki z epidemią wezwała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Prekursorami w tej kwestii były Chiny i Singapur, które wdrożyły skrajnie różne podejście do prywatności obywateli, jednakże skutecznie posłużyły się technologią do śledzenia infekcji i mapowania możliwych punktów stycznych pomiędzy zdrowymi a chorymi mieszkańcami.

Prowizorka lubi trwać wiecznie

Naturalne jest, że wykorzystanie technologii do walki z sytuacją kryzysową jaką jest pandemia sprawia, że inaczej myślimy o naszej prywatności i tym, jak wykorzystywane są informacje, które nas dotyczą.

Kluczowe jest jednak, by regulacje, które są pisane często „na kolanie” ze względu na nagłą potrzebę nie utrzymały się dłużej, niż tego wymaga stan zagrożenia – możemy bowiem obudzić się w świecie, w którym narzędzia inwigilacji i nadzoru elektronicznego zaprzęgnięte obecnie do walki z koronawirusem niepostrzeżenie przeszły do bycia codziennym elementem naszego zwykłego życia. Na tę sytuację nie możemy sobie pozwolić – i o tym będziemy w najbliższych dniach pisać na stronie.

// Gosia Fraser Więcej wpisów

Analityczka prywatności i cyberbezpieczeństwa, dziennikarka technologiczna. Interesuje się problematyką przemian społecznych w dziedzinie nowych technologii i psychologią mediów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *