Jedyny w Polsce serwis o internecie, prywatności i mediach społecznościowych pisany z perspektywy technologicznej, humanistycznej i społecznej

Zautomatyzowane systemy podejmowania decyzji mogą naruszać prawa obywateli państw Unii Europejskiej, którzy chcą ubiegać się o status osób osiedlonych w Wielkiej Brytanii po brexicie – oceniają demokratyczni aktywiści oraz niektórzy prawnicy. Jak podkreślają, system kontroli imigracji Zjednoczonego Królestwa w coraz większej mierze opiera się na wykorzystaniu nowych technologii, które nie są wolne od błędów w działaniu – zostały wszak zaprojektowane przez ludzi.

Proces ubiegania się o status osoby osiedlonej przebiega z wykorzystaniem algorytmu sztucznej inteligencji, którego zadaniem jest sprawdzenie, czy dana osoba spełnia kryteria niezbędne do uzyskania odpowiednich dokumentów. Według krytyków, obecnie wykorzystywany mechanizm może dyskryminować niektóre grupy społeczne, a w szczególności kobiety – jego działanie opiera się bowiem na wykorzystaniu ograniczonej liczby dokumentów wydawanych przez brytyjską administrację.

Aby wziąć udział w procesie, osoba ubiegająca się o status osiedleńca musi wpisać w aplikacji na smartfonie jedynie swoje imię i nazwisko, datę urodzenia oraz brytyjski numer ubezpieczenia – cała procedura sprawdzenia, czy aplikant bądź aplikantka kwalifikują się do uzyskania statusu, odbywa się z użyciem oprogramwania, które przeszukuje rządowe bazy danych (w tym należące do brytyjskiego fiskusa i ministerstwa pracy) i przetwarza zlokalizowane tam dane, m.in. po to, aby stwierdzić jak długo dana osoba przebywała na Wyspach. Ostateczna decyzja o przyznaniu bądź nieprzyznaniu statusu osoby osiedlonej należy do urzędników.

To, co budzi kontrowersje w sprawie mechanizmu przyznawania statusu osoby osiedlonej to fakt, że ministerstwo spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii (Home Office) przyznało jakiś czas temu, iż oprogramowanie wykorzystywane do analizy danych nie uwzględnia podczas swojej pracy danych o pobieraniu zasiłków dla osób niewiele zarabiających i zasiłków na dzieci. Krytycy obecnego systemu wskazują, że świadczenia te najczęściej pobierają kobiety, a zatem system analizujący ich dane nie dysponuje pełnym obrazem czasu, jaki mogły spędzić w Zjednoczonym Królestwie (na przykład wychowując małe dziecko), co przekłada się na trudności kobiet w udowodnieniu swojego pobytu na terenie kraju.

„Świadczenia socjalne nie są neutralne płciowo” – ocenia Dee Masters, prawniczka związana z kancelarią Cloisters Chambers. „System analizuje niektóre z nich, inne natomiast ignoruje – dlatego kobiety mają przed sobą dużo trudniejsze zadanie chcąc udokumentować cały czas, jaki spędziły na Wyspach” – uważa.

Chcąc zakwalifikować się do przyznania statusu osoby osiedlonej, aplikanci i aplikantki muszą udowodnić brytyjskiej administracji, że przeżyli w Zjednoczonym Królestwie ponad pięć lat. Osoby, które spędziły w Wielkiej Brytanii mniej czasu, mogą ubiegać się o przyznanie statusu poprzedzającego osiedlenie, który musi zostać odnowiony po pięciu latach.

Resort spraw wewnętrznych uważa, że proces ubiegania się o status osiedleńca jest prosty i przyjazny uzytkownikom. Na poparcie tej tezy przytacza dane – z aplikacji mobilnej pomyślnie skorzystało 2,7 mln osób, które w ten sposób zalegalizowały swój pobyt na Wyspach po brexicie. Dodatkowo ministerstwo podkreśla, że w razie potrzeby aplikacja umożliwia osobom aplikującym przesłanie do administracji dodatkowych danych (takich, jak np. skany dokumentów). „Zawsze staramy się rozstrzygnąć proces aplikacji na korzyść osoby, która ubiega się o status osiedleńca” – mówią przedstawiciele Home Office cytowani przez dziennik „Financial Times”.

Brak przejrzystości rodzi pytania o powody decyzji urzędników

W trakcie pisania tego tekstu rozmawiałam z ekspatką polskiego pochodzenia – Joanną, której przyznano status poprzedzający osiedlenie. Jak powiedziała, status ten otrzymała dopiero po przesłaniu do administracji dodatkowych dokumentów, gdyż dane zgromadzone na jej temat w systemach brytyjskich urzędów okazały się niewystarczające – choć dotyczyły płaconych przez nią regularnie podatków oraz ciągłego zatrudnienia.

Aplikacja została rozpatrzona po dostarczeniu przez kobietę dokumentów związanych z podatkiem od nieruchomości, której jest właścicielką.

„Mieszkałam w różnych krajach świata, zawsze korzystając z różnych programów wizowych. Nigdy nie czułam się tak źle potraktowana, jak w przypadku aplikacji o status przedosiedleńczy w Wielkiej Brytanii” – mówi Joanna. „Niedawno wyrobiłam sobie nowy paszport i chciałam zaktualizować dane online – jednakże jak poinformowano mnie, to niemożliwe. Home Office oczekuje, że wyślę oryginał swojego nowego dokumentu do Liverpoolu, choć mieszkam w Londynie – i nie są w stanie powiedzieć mi, jak długo potrwa aktualizacja danych. To absolutny nonsens” – opowiada. Jak dodaje, często podróżuje w ramach obowiązków zawodowych i brak paszportu znacząco utrudni jej życie, a cały proces weryfikacji dokumentów uważa za żałosny.

W rozmowie ze mną Joanna podkreśla jednak, że nie czuje się dyskryminowana przez brytysjki system, a jedynie uważa, iż administracja Zjednoczonego Królestwa jest kompletnie nieprzygotowana do efektywnego przetwarzania dokumentów i wniosków. „Aplikacja [o status przedosiedleńczy – red.] doprowadziła mnie do płaczu. Nigdy wcześniej nie czułam się tak wściekła” – tłumaczy.

Przedstawiciele kampanii działającej na rzecz praw obywatelskich the3million argumentują, że obecnie stosowany w Wielkiej Brytanii system u wielu osób może wywoływać poczucie bezsilności i bezradności wobec niesprawiedliwości działania algorytmu. „[Aplikanci] nie są informowani, jakie dokumenty są objęte procesem weryfikacji, jak proces ten się odbywa i jaka droga prowadzi do otrzymywanych rezultatów. Tymczasem, to informacja jest najważniejszym czynnikiem pozwalającym zdobyć status osoby osiedlonej” – twierdzi specjalista ds. polityki w Stowarzyszeniu Praktyków Prawa Imigracyjnego (ILPA) Paul Erdunast cytowany przez „Financial Times”.

W ubiegłym roku dziennik ten ujawnił, iż brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych w procesie oceny aplikacji osób ubiegających się o status osiedleńca wykorzystuje tajny algorytm flagujący poszczególne wnioski kolorem zielonym, żółtym lub czerwonym w zależności od poziomu ryzyka związanego z osobą składającą wniosek. Stosowanie tego narzędzia zostało skrytykowane m.in. przez insepktora kontroli granic Davida Bolta, który wskazał, iż resort powinien zachować w swoich działaniach większą przejrzystość, gdyż obecne praktyki ministerstwa rodzą bardzo wiele pytań i mogą wręcz zapraszać do spekulacji na temat możliwych praktyk dyskryminacyjnych i braku neutralności.

// Gosia Fraser Więcej wpisów

Analityczka prywatności i cyberbezpieczeństwa, dziennikarka technologiczna. Interesuje się problematyką przemian społecznych w dziedzinie nowych technologii i psychologią mediów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *