Jedyny w Polsce serwis o internecie, prywatności i mediach społecznościowych pisany z perspektywy technologicznej, humanistycznej i społecznej

Fałszywe zaangażowanie na Instagramie – kupieni obserwujący, polubienia i komentarze dodawane przez boty to problem, z którym obecnie walczą nie tylko zwykli użytkownicy bijącego rekordy popularności serwisu Facebooka, ale również agencje marketingowe chętnie angażujące się w działania z udziałem działających na Instagramie influencerów. Według raportu firmy Cheq zajmującej się cyberbezpieczeństwem, w 2019 roku fałszywe, sztuczne zaangażowanie będzie warte 1,3 mld dolarów.

W styczniu tego roku świat obiegła informacja, że z „Relacji” (ang. „Stories”) na Instagramie korzysta dziennie ponad 500 mln użytkowników na całym świecie. Dla wielu marek i firm platforma, która miała służyć „łatwemu dzieleniu się pięknymi zdjęciami” jest dziś najważniejszym kanałem marketingowym. Jedynie w 2018 roku na działania promocyjne z użyciem Instagrama firmy wydały ponad miliard dolarów, a do końca 2020 roku kwota ta może osiągnąć poziom 2,3 mld USD.

Początki popularności zjawiska influencerów zdaniem niektórych obserwatorów należy szukać w zmianach, jakie w ostatnich latach stały się zauważalne w świecie marketingu marek luksusowych. Ocenia się, że w 2017 roku pokolenie tzw. millennialsów (zwane również generacją Y) stanowiło już około 30 proc. konsumentów w tym segmencie rynku.

Marki luksusowe to jednak niejedyne podmioty, które promują się na Instagramie z udziałem influencerów. Po współpracę z nimi – na całym świecie, ale również i w Polsce – sięgają także firmy lokalne, małe i średnie. Zróżnicowany jest również świat influencerów – konta celebrytów, których obserwujących możemy liczyć w milionach, to oczywiście najjaśniejsze instagramowe gwiazdy. W Wielkiej Brytanii regulator rynku reklamy ASA zdecydował, że mianem influencera określani są twórcy, których liczba obserwujących przekroczy 30 tys. Niektóre marki jednak decydują się również na współpracę promocyjną z osobami o wiele mniejszym zasięgu, liczonym w przedziale od tysiąca do 5 tys. obserwujących dane konto (to tzw. mikroinfluencerzy).

Ile może zarobić influencer?

Według dziennika „Financial Times” osoba, która może pochwalić się kontem obserwowanym przez 100 tys. osób, może zażądać za publikację jednego zdjęcia sumy około 2 tys. funtów (9,6000 złotych). Celebryci, których liczba obserwujących wynosi od 4 mln do 20 mln osób za jedno zdjęcie zdaniem gazety zarobią natomiast od 5 tys. funtów (24 tys. złotych) do 13 tys. funtów (62,400 złotych). Prawdziwe internetowe sławy takie jak Selena Gomez (132 mln obserwujących) mogą natomiast liczyć na stawki wynoszące nawet 550 tys. dolarów za zdjęcie.

Jest zatem o co walczyć. Jak ułatwić sobie tę walkę? Dobrze studium kupowania fałszywego zaangażowania (w ramach dwóch oddzielnych strategii) opisała na swoim blogu firmowym agencja MediaKix.

Jak oszukują influencerzy na Instagramie

Związana z agencją marketingową HelloSociety Gabrielle Vogt w rozmowie z magazynem „WIRED” ocenia, że branża reklamy zdaje sobie sprawę z wagi problemu, jaką jest kupowanie sztucznego zaangażowania przez osoby, które aspirują do bycia wpływowymi na Instagramie przede wszystkim po to, by zarabiać na współpracy z markami. W ciągu ostatnich kilku lat zaczęliśmy egzekwować od influencerów odpowiedzialność względem zawieranych z nimi umów. Podpisując kontrakt muszą złożyć oświadczenie, że nie angażują się w aktywności typu komentarz za komentarz, nie używają botów i nie kupują fałszywych obserwujących – mówi.

W świecie Instagrama i Facebooka istnieją całe grupy wsparcia, które zrzeszają osoby poszukujące chętnych do działań typu „komentarz za komentarz” czy „polubienie za polubienie”, co sprawia, że rośnie zaangażowanie na ich kontach – a tym samym są one postrzegane przez algorytm Instagrama jako bardziej wartościowe. Boty z kolei to zautomatyzowane konta angażujące się w bezwartościową, zamówioną przez użytkownika aktywność mającą na celu sztucznie podnieść wartość danego profilu poprzez pozostawianie komentarzy i polubień, np. pod zdjęciami opatrzonymi popularnymi hasztagami.

„WIRED” zwraca jednak uwagę, że agencje marketingowe coraz częściej posługują się narzędziami analitycznymi do wykrywania fałszywej aktywności na profilach influencerów, z którymi podejmują współpracę. Dlatego też nadużycia na Instagramie ewoluują. Według magazynu najlepszą metodą wykrycia nieprawidłowości jest wciąż poszukiwanie anomalii we wzroście liczby obserwujących dane konto osób bądź polubień pod zamieszczanymi na nim zdjęciami. „Schodkowy” charakter wykresu przedstawiającego przyrost obserwujących powinien uczulać na nieprawidłowości i możliwość oszustwa.

Jak to wygląda w Polsce?

Błędem byłoby zakładać, że problem fałszywego zaangażowania – polubień, obserwujących i komentarzy dotyczy jedynie zagranicy. Instagramowi oszuści świetnie mają się również w naszym kraju. Warto przeczytać o tym (jak i szerzej, o marketingu influencerskim) w rozmowie, którą Artur Kurasiński przeprowadził z ekspertem ds. komunikacji marketingowej w mediach cyfrowych Wojtkiem Kardysiem i opublikował na swoim blogu.

Opublikowano w: Internet,Marketing,Media społecznościowe
Więcej na podobne tematy: , ,
// Gosia Fraser Więcej wpisów

Analityczka prywatności i cyberbezpieczeństwa, dziennikarka technologiczna. Interesuje się problematyką przemian społecznych w dziedzinie nowych technologii i psychologią mediów.

Jedna odpowiedź do “Fałszywe zaangażowanie kontra Instagram – nierówna walka”

  1. […] mediaphilia.pl, 15 września 2019 r. Fałszywe zaangażowanie na Instagramie – kupieni obserwujący, polubienia i komentarze dodawane przez boty to problem, z którym obecnie walczą nie tylko zwykli użytkownicy bijącego rekordy popularności serwisu Facebooka, ale również agencje marketingowe chętnie angażujące się w działania z udziałem działających na Instagramie influencerów. Według raportu firmy Cheq zajmującej się cyberbezpieczeństwem, w 2019 roku fałszywe, sztuczne zaangażowanie będzie warte 1,3 mld dolarów. W styczniu tego roku świat obiegła informacja, że z „Relacji” (ang. „Stories”) na Instagramie korzysta dziennie ponad 500 mln użytkowników na całym świecie. Dla wielu marek i firm platforma, która miała służyć „łatwemu dzieleniu się pięknymi zdjęciami” jest dziś najważniejszym kanałem marketingowym. Jedynie w 2018 roku na działania promocyjne z użyciem Instagrama firmy wydały ponad miliard dolarów, a do końca 2020 roku kwota ta może osiągnąć poziom 2,3 mld USD. Początki popularności zjawiska influencerów zdaniem niektórych obserwatorów należy szukać w zmianach, jakie w ostatnich latach stały się zauważalne w świecie marketingu marek luksusowych. Ocenia się, że w 2017 roku pokolenie tzw. millennialsów (zwane również generacją Y) stanowiło już około 30 proc. konsumentów w tym segmencie rynku. Czytaj więcej… […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *