Jedyny w Polsce serwis o internecie, prywatności i mediach społecznościowych pisany z perspektywy technologicznej, humanistycznej i społecznej

San Francisco stało się pierwszym amerykańskim miastem, które wprowadziło zakaz korzystania z technologii rozpoznawania twarzy przez policję i lokalne agencje rządowe. Zdaniem krytyków, system ten może utrwalać uprzedzenia rasowe i daje służbom oraz władzom zbyt wiele uprawnień kontroli nad obywatelami.

Po licznych debatach dotyczących nadużyć korzystania z systemu rozpoznawania twarzy, ośmiu na dziewięciu członków Rady Nadzorczej San Francisco zagłosowało za wprowadzeniem zakazu stosowania tej technologii przez władze lokalne. Decyzja Rady ma zostać jeszcze poddana pod głosowanie proceduralne w przyszłym tygodniu, ale jest bardzo mało prawdopodobne, że strony zmienią zdanie w tej sprawie.

Skłonność technologii rozpoznawania twarzy do zagrażania prawom i wolnościom obywatelskim, znacznie przewyższa jej rzekome korzyścizauważa Rada Nadzorcza w swojej decyzji, argumentując, że technologia ta zaostrzy niesprawiedliwość rasową i zagrozi zdolności do bycia wolnym od ciągłego monitorowania ze strony władzy.

Warto podkreślić, że zakaz ten nie obowiązuje w przypadku lotnisk i miejsc, które należą do władz federalnych.

Do najczęściej wymienianych zagrożeń związanych z technologią rozpoznawania twarzy należy przede wszystkim niebezpieczeństwo wskazania niewinnej osoby jako sprawcy wykroczenia lub przestępstwa oraz to, że system może naruszać prywatność obywateli.

Krytyka technologii rozpoznawania twarzy

Część badaczy i organizacji pozarządowych zauważa jednak, że systemy rozpoznawania twarzy mogą pomóc policji w walce z przestępczością i poprawić bezpieczeństwo w miastach. Jakkolwiek technologia pomaga organom ścigania w schwytaniu niebezpiecznych przestępców, tak jest również krytykowana, kiedy dochodzi właśnie do oskarżenia niewinnej osoby.

Technologia rozpoznawania twarzy może być wykorzystana do nadzoru w połączeniu z publicznie dostępnymi kamerami wideo i może być wykorzystana w sposób pasywny, który nie wymaga wiedzy, zgody lub udziału podmiotuocenił na swojej stronie internetowej Amerykański Związek Swobód Obywatelskich (American Civil Liberties Union – ACLU).

Największym niebezpieczeństwem jest to, że ta technologia będzie wykorzystywana do ogólnego, pozbawionego uzasadnionego podejrzenia, systemu nadzoru – dodano.

Krytycy twierdzą, że wady systemu rozpoznawania twarzy są szczególnie niebezpieczne w decyzjach, które bezpośrednio wpływają na wolności ludzi. Według naukowców z Massachusetts Institute of Technology (MIT) technologia opracowana m.in. przez firmę Amazon wykazywała wyższy wskaźnik błędów podczas identyfikacji osób o ciemniejszej skórze oraz kobiet. Amazon zakwestionował uzyskane przez badaczy wyniki.

Jeśli teraz nie wprowadzimy właściwych zabezpieczeń, a technologia nadal będzie się rozwijać w sposób, w jaki prawo nie będzie w stanie za nią nadążyć, istniejące nierówności i uprzedzenia mogą jedynie ulec pogorszeniuocenił cytowany przez dziennik “Wall Street Journal” Nathan Sheard z organizacji Electronic Frontier Foundation (EFF).

Z kolei prezes związku zawodowego policjantów z San Francisco (San Francisco Police Officers Association) Tony Montoya powiedział, że związek nie sprzeciwia się zakazowi, ale obawia się, że tym samym odebrane zostanie policji użyteczne narzędzie wykorzystywane podczas różnych śledztw.

Mogą wystąpić niezamierzone konsekwencje, które mogą zahamować dochodzenie w sprawie podejrzenia prowadzenia działalności przestępczej – ocenił Montoya. Dodał, że policja nigdy nie dokonuje zatrzymań w oparciu o przesłanki pochodzące ze źródeł elektronicznych (jak np. kamer monitoringu) bez ich dokładnego zbadania.

Chiński przykład

W zeszłym tygodniu na łamach naszego serwisu opisywaliśmy w jaki sposób władze Chin inwigilują za pomocą aplikacji na smartfony oraz ogromnego systemu rozpoznawania twarzy Ujgurów w autonomicznym regionie Sinkinagu.

Według niedawno opublikowanego raportu organizacji Human Rights Watch władze tego regionu ściśle monitorują blisko 36 kategorii różnych zachowań, do których należy m.in. nawiązywanie kontaktów towarzyskich z sąsiadami, unikanie używania drzwi frontowych lub smartfonu, przekazywanie darowizn na rzecz meczetów czy też używanie nadmiernych ilości energii elektrycznej.

Specjalna aplikacja monitoruje również zachowania każdego, kto jest w jakimś stopniu powiązany z osobą posiadającą nowy numer telefonu lub przebywającą poza granicami kraju ponad 30 dni. Według HRW aplikacja została opracowana przez firmę Hebei Far East Communication System Engineering Company (HBFEC), a następnie kontrolę nad nią przejęła państwowa China Electronics Technology Group Corporation (CETC).

Z kolei na początku kwietnia na łamach dziennika “The New York Times” ukazał się interaktywny artykuł autorstwa Chrisa Buckleya, Paula Mouzura i Austrina Ramziego, którzy odwiedzili miasto Kaszgar, położone w regionie Sinkiang.

Artykuł dzięki wielu zdjęciom i materiałowi wideo przedstawia z jakimi problemami muszą zmagać się na co dzień mieszkańcy tego miasta.

Dla Ujgurów, życie w Kaszgarze oznacza ciągłe przechodzenie przez specjalne bramki, przeszukiwanie przez policję, okazywanie dowodu tożsamości podczas robienia zwykłych zakupów, przekraczanie punktów kontrolnych wyposażonych w systemy automatycznego rozpoznawania twarzy lub zatrzymywanie na ulicy przez policję, w celu sprawdzenia czy na telefonie znajduje się obowiązkowa aplikacja, która monitoruje połączenia i wiadomości.

// Ronald Muroń Więcej wpisów

Specjalizuje się w prawnych aspektach technologii informatycznych. Interesuje się stosunkami międzynarodowymi, prawem międzynarodowym oraz tematyką gospodarczą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *