Jedyny w Polsce serwis o internecie, prywatności i mediach społecznościowych pisany z perspektywy technologicznej, humanistycznej i społecznej

2 kwietnia obchodzimy trzeci już Międzynarodowy Dzień Fact-Checkingu, czyli weryfikacji informacji w mediach (również w internecie). Fact-checking to przede wszystkim odpowiedzialność dziennikarzy i wydawców, żyjemy jednak w czasach, w których wiele podmiotów celowo dezinformuje bądź wykorzystuje media do manipulacji odbiorcami na wiele różnych sposobów. Weryfikowanie informacji, które konsumujemy, to zatem powinność każdego z nas. Jak się do niego zabrać? Prezentujemy krótki poradnik.

W mediach nie ma neutralności

Większość materiałów informacyjnych publikowanych dziś w mediach tradycyjnych, jak i w internecie, zawiera twierdzenia, tezy i oceny. Nawet, jeśli nie wyrażają opinii autora, mogą wyrażać linię redakcyjną, bądź być zbieżne z linią grup interesu, które są bliskie wydawcy lub autorowi przekazu.

Opinie, z którymi się spotykamy, bardzo często są sprzeczne ze sobą i mają dużą skłonność do przyćmiewania wartości informacyjnej konsumowanych treści. Stwarza to duże możliwości rozprzestrzeniania się dezinformacji – jako odbiorcy żyjący w epoce mediów tożsamościowych powoli tracimy bowiem zdolność odróżniania ocen od faktów.

Czytaj newsy jak ekspert

Pielęgnuj swój sceptycyzm wobec treści, z jakimi spotykasz się w internecie. Zawsze bierz pod uwagę możliwość, że to, co właśnie przeczytałaś / eś nie jest bezwarunkowo prawdziwe, tylko może być sprawnie ukrytym kłamstwem, manipulacją lub przemilczeniem pewnych faktów. To oczywiście nie oznacza, że automatycznie wszystkie treści, które widzisz, muszą być fałszywe – pewna doza zdrowego sceptycyzmu pozwoli jednak ostrożnie podchodzić do konsumowanych informacji i w porę ustrzec się przed działaniem manipulacji medialnych (zwłaszcza w erze mediów społecznościowych).

Zawsze sprawdzaj, kto jest autorem treści i ich wydawcą

Nie jest tajemnicą, że media to biznes. Niezależnie od tego, jaki mamy na ten temat pogląd, redakcje mają swoje interesy, podobnie jak wielkie koncerny technologiczne. Bardzo często uwidacznia się to w treściach publikowanych na danym portalu czy w gazecie. Niestety, jako społeczeństwo nie zadbaliśmy o to, by media i firmy technologiczne w należyty sposób deklarowały, gdzie leżą ich interesy, a gdzie może dochodzić do konfliktu tych interesów z wartościami, które chcą reprezentować.

Czy media, które odbieram, są nastawione na zysk, czy też kierują się misją (np. edukacyjną)? Jaka jest ich struktura własności? Kto może na nie wywierać naciski, w jaki sposób? To przykładowe pytania, które warto zadać sobie chcąc zweryfikować wiarygodność wydawcy bądź tytułu, który czytamy / oglądamy. Bardzo ważne jest również przekonanie o tym, czy autor danej informacji jest osobą posiadającą kwalifikacje w danej dziedzinie – niechcący mediaworkerzy mogą dezinformować, podobnie jak copywriterzy – po prostu dzięki nieznajomości tematu, z którym pracują.

Informacje traktuj bezemocjonalnie

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że informacje podawane w internecie bardzo często zredagowane są w taki sposób, by wzmacniać istniejące w społeczeństwie podziały. Nie chodzi tu wyłącznie o sprawy polityczne – prowadzone w ubiegłym roku badania wykazały, że rosyjskie trolle działające w mediach społecznościowych przed wyborami prezydenckimi w USA z 2016 roku jak i przed referendum o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie zawsze zamieszczały wpisy poświęcone bieżącym wydarzeniom politycznym. Tematy, które dzielą, to również kwestie szczepionek, imigracja czy religia.

Jeśli przeczytasz gdzieś, że według najnowszych badań papierosy wcale nie powodują raka, to dasz temu wiarę, czy też postarasz się znaleźć wszystkie dostępne w internecie informacje na ten temat? No właśnie. To skrajny przypadek, ale tak powinno się robić z każdym tekstem, w którym zawarte są silne twierdzenia mające przekonać czytelnika do swojej prawdziwości. Jeśli zdecydujesz się sprawdzić fakty – możesz dowiedzieć się dużo ciekawszych rzeczy, niż zawarte w danym artykule – na przykład tego, że treść, którą przed chwilą przyswoiłeś, to część realizowanych przez obce państwo operacji informacyjnych.

Twoi znajomi „lubią to”?

Jeśli jakaś treść cieszy się dużą popularnością w gronie Twoich znajomych na Facebooku czy w grupie osób, które śledzisz na Twitterze – to nie oznacza jeszcze, że jest prawdziwa. Mamy dużą tendencję do takiego myślenia – bardzo często, gdy znane nam osoby podają dalej jakąś informację, jesteśmy skłonni przypisać jej prawdziwość niejako „automatycznie”. Tymczasem to ogromny błąd. Zawsze warto samemu podjąć próbę weryfikacji bądź falsyfikacji danej wiadomości i – jeśli nasze wnioski będą negatywne – podzielić się tym z innymi osobami, które ją rozpowszechniają.

Zwłaszcza w grupie warto ostrożnie podchodzić do informacji i nie ulegać instynktom zbiorowości – krytyczne myślenie powinno być z nami zawsze, podobnie jak świadomość, że media społecznościowe właśnie ze względu na intymny charakter baniek informacyjnych, stały się doskonałym narzędziem dla podmiotów zainteresowanych skłócaniem nas, dezinformowaniem oraz wpływaniem na przebieg procesów wyborczych.

// Gosia Fraser Więcej wpisów

Analityczka prywatności i cyberbezpieczeństwa, dziennikarka technologiczna. Interesuje się problematyką przemian społecznych w dziedzinie nowych technologii i psychologią mediów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *