Wypalenie zawodowe to coraz częstszy problem twórców internetowych

Zarabianie na życie dzięki filmikom w internecie – brzmi bajecznie prosto. „Zawód YouTubera” w powszechnym odbiorze jest bardzo atrakcyjny, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży. Młodzi w serwisie spędzają długie godziny oglądając ulubionych, równie młodych twórców – ci ostatni jednak coraz częściej borykają się z problemami psychicznymi, które kojarzyć mogą się raczej z pracą w korporacji o nadmiernie restrykcyjnej kulturze. YouTuberzy są dziś często wypaleni zawodowo i mają depresję – wynika z badań.

Jeden z twórców YouTube’owych Matt Lees, który w 2013 roku odniósł znaczący sukces właściwie w ciągu jednej nocy w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „Guardian” tłumaczy, że aby zyskać dużą popularność na tej platformie nie wystarczy jedynie zamieszczanie coraz lepszych treści wideo. Jego zdaniem bardzo dużo zależy od regularności prowadzonych działań, bo widzowie oczekują od twórców stałości. Oczekuje jej również algorytm YouTube’a, który – jeśli wyłapie nieregularność w zamieszczaniu treści – obniża pozycję kanału danego twórcy w rankingu wyszukiwania treści na platformie.

Zmęczenie

Lees bardzo szybko zauważył, że w jego życie wkrada się poczucie przemęczenia, którego nie dało pokonać się zwyczajnym odpoczynkiem po pracy. Jednocześnie materiały wideo, które nagrywał – często kontrowersyjne i poruszające dzielące widzów tematy – stawały się coraz bardziej popularne. Treści, które dzielą ludzi obecnie królują w mediach internetowych a YouTube bardzo podnosi zasięg wszystkiemu, co budzi w ludziach irytację – mówi twórca. To jedna z najbardziej toksycznych prawd – punkt, w którym przeżywasz załamanie jest jednocześnie punktem, w którym jesteś najbardziej uwielbiany przez algorytm – dodaje.

Matt zaczął wkrótce odczuwać, jak jego praca twórcza na platformie odbija się na jego zdrowiu. Jego zdaniem najtrudniejszym elementem w zawodzie YouTubera są interakcje z widzami, które można liczyć w setkach dziennie. Lees ocenia, że nasze mózgi naprawdę nie są skonstruowane do tego, by radzić sobie z setkami interakcji z ludźmi każdego dnia. Wkrótce twórcę zaczęły nękać problemy z tarczycą, a on sam zaczął doznawać coraz dłuższych epizodów depresyjnych. To, co zaczęło się dla mnie jako najlepsza praca, o jakiej mógłbym sobie pomarzyć, prędko przerodziło się w odczucie ogromnej samotności – powiedział „Guardianowi”.

YouTuberzy nie radzą sobie ze stresem

Z udzielanych gazecie wywiadów wynika, że młodzi twórcy nie radzą sobie ze sławą i stresem z nią związanym, kiedy już się pojawi. Obecności na YouTube towarzyszy depresja. Pojawiają się stany lękowe i zaburzenia w kontaktach społecznych.

Twórcy narzekają, że ich rola zmusza ich do nieustannej obecności w sieci, a co za tym idzie – nieprzerwanej pracy, gdyż jakakolwiek przerwa „w nadawaniu programu” od razu owocuje spadkiem popularności konta, w konsekwencji zaś – zmniejszeniem przychodów.

Konieczność podejmowania nieustannych interakcji z widzami i gotowość od nieprzerwanej obecności w mediach społecznościowych przez niektórych specjalistów określana jest jako możliwa przyczyna zespołu stresu pourazowego. Na platformie natomiast według Google’a w ciągu każdej minuty pojawia się 400 godzin nowych materiałów wideo.

Problemy psychiczne u twórców może powodować także nieustanna konieczność odgrywania dobrego nastawienia i skracanie dystansu z widzami – ostrzegają eksperci. Zdaniem związanej z Uniwersytetem Kalifornijskim Katherine Lo praca YouTubera jest stresująca, gdyż przychody z niej płynące zależne są od niepewnych, niestałych czynników takich, jak liczba obserwujących kanał bądź działania filtrujące algorytmu platformy. Lo podkreśla, że YouTube nie chroni swoich twórców przed popularnymi, trudnymi dolegliwościami psychicznymi o podłożu zawodowym, ani przed naruszeniami prywatności. Platforma nie bierze odpowiedzialności za stan zdrowia osób, które zamieszczają na niej treści.

Problemy twórców dotykają nie tylko YouTuberów

W rozmowie z Michałem Wilkiem prowadzącym bloga Biblionetoteka poruszającego problemy kultury elektronicznej i cyfrowej natrafiliśmy na inne przyczyny wypalenia twórczego.

Michał oprócz bloga założył swego czasu również konto na Instagramie, z prowadzenia którego jednak zdaje się zrezygnował. W rozmowie z nami wydaje się rozczarowany serwisem. Poza zgromadzeniem pewnej publiczności chciałem wyrobić w sobie nawyk utrwalania tego co ciekawe i wartościowe i opowiedzieć trochę o swojej pracy w kulturze. Niestety padłem – opowiada Michał Wilk – chyba głównie z powodu braku poczucia szczerości. Często łapałem się na tym, że muszę trochę naginać rzeczywistość i nieco udawać – dodaje.

O tym, jak Instagram zakłamuje rzeczywistość i wymusza określone zachowania od twórców, pisaliśmy już wcześniej. Rozmowa z autorem Biblionetoteki potwierdza wcześniejsze spostrzeżenia. Kiedy wcale nie miałem ochoty nic mówić na Stories lub fatalnie się czułem, to zmuszałem się trochę do tego, by jednak czasem z uśmiechem coś powiedzieć – mówi Michał. Dość często czułem, że to co mówię jest nie do końca autentyczne, zwłaszcza, gdy odnosiłem się do czegoś krytycznie – bo wyczuwałem, że ludzie oczekują ode mnie pozytywnych treści – twierdzi.

Bycie twórcą to ciężki kawałek chleba

Twórcy internetowi – nie tylko na YouTube – swoją działalnością zarabiają na życie. Jakość treści, którą nam proponują, jest różna – ale popularność wielu kanałów dowodzi, że w internecie sprzedaje się wszystko. Niezależnie od tego, jak oceniamy zarabianie na internetowej twórczości, przemyślmy sprawę etyki, której w sekcji komentarzy na YouTube i w innych serwisach społecznościowych obecnie bardzo często brakuje.

YouTube, Facebook, Instagram i inne platformy oferują coraz więcej zautomatyzowanych narzędzi, które mają wyłapywać hejterskie komentarze czy naruszające regulamin treści – ostatecznie odpowiedzialność za internet, a także za nas jako społeczeństwo i zbiorowość użytkowników danego serwisu, spoczywa na naszych barkach. Warto o tym pamiętać, dodając, że twórcy tak samo jak my wszyscy – są po prostu ludźmi.

2 komentarze: “Wypalenie zawodowe to coraz częstszy problem twórców internetowych

  1. Ojtam, Aniserowicz od pół roku albo i roku nawija przed kamerą o swojej depresji, wypaleniu, psychoterapiach. Arlena Witt też ciągle powołuje się na swoją psychoterapię, dzięki której stała się betonowa na innych i teraz jej wszystko wisi. Więc nie wszyscy twórcy udają w internecie wesołych i szczęśliwych. Choć to prawda – większość ma maskę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close