Mediaphilia - Twitter usuwa fałszywe konta

Twitter usuwa fałszywe konta; wszystkim ubędzie obserwujących

W początku tygodnia sieć obiegła informacja, że Twitter zabrał się na poważnie za usuwanie fałszywych kont na platformie. Fałszywe konta to nie tylko te, których tożsamość nie ma pokrycia w rzeczywistości i należą do osób chcących pozostać „anonimowymi” w serwisie – to przede wszystkim boty i konta zautomatyzowane, które wykorzystywane mogą być w operacjach informacyjnych, np. do szerzenia nieprawdziwych wiadomości. 

Według Twittera, od początku maja z serwisu zniknęło ponad 70 mln takich kont. Oznacza to, że do początku lipca firma usuwała z platformy milion kont dziennie! Co więcej – Twitter zapowiedział już, że podobne tempo eliminacji „fałszywek” ma zamiar utrzymać w lipcu.

Dzień później Jack Dorsey musiał tłumaczyć mediom, że gigantyczna operacja na rzecz walki z dezinformacją nie wpłynie na przyrost liczby użytkowników serwisu, który wciąż słabo sobie radzi pod względem finansowym. Można stwierdzić, że udowodnienie władzom USA (w tym Kongresowi), że Twitter potrafi uporać się z problemem fałszywych kont i wykorzystywania platformy do siania dezinformacji, stało się ważniejsze niż prosperity wizerunku własnego biznesu. I słusznie; obok Facebooka to właśnie ta sieć społecznościowa zebrała największe żniwo, jeśli chodzi o rosyjską aktywność przed wyborami prezydenckimi w USA z 2016 roku.

Mediaphilia - Twitter usuwa fałszywe konta

Obserwujących ubędzie. Wszystkim

Twitter poinformował o tym dzisiaj, zmuszony do odpowiedzi na alarmistyczne głosy celebrytów, jak i zwykłych użytkowników serwisu.

Osoby i organizacje, które swoją wiarygodność w realnym świecie często opierały również na liczbie obserwujących w mediach społecznościowych, będą musiały obrać inną taktykę potwierdzania swojej wartości (jako eksperci, firmy, dziennikarze). Twitter swoją decyzję uzasadnia tym, że usunięcie fałszywych kont z list obserwujących ostatecznie wszystkim użytkownikom platformy wyjdzie na dobre (pozwoli bowiem na budowanie bardziej solidnej wiarygodności).

Czy budowanie swojej pozycji na liczbie obserwujących to dobry pomysł?

Media społecznościowe nauczyły myśleć swoich użytkowników w kategoriach statystyk. Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej liczą się parametry takie, jak liczba wyświetleń, liczba obserwujących, liczba podań dalej czy polubień.

Wiedzą o tym doskonale architekci operacji informacyjnych i inne podmioty zainteresowane wykorzystaniem platform społecznościowych do celów, które trudno określić jako etyczne – wysokie liczby w statystykach uwiarygadniają. Są rodzajem waluty, wyznacznikiem reputacji. Czynnikiem, który wpływa na popularność, prestiż, wartość danego użytkownika. A nie powinno tak być – w końcu czy warto obudzić się w świecie, w którym istnieć będą jedynie twitterowi celebryci i eksperci, a o tych, którzy umiejętności autopromocji w mediach społecznościowych dostatecznie nie opanowali – nikt już nie będzie pamiętał?

Pod rozwagę.

 

Obrazek w nagłówku: Shawn Campbell

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *