Coraz mniej z nas traktuje Facebooka jako źródło informacji

Według najnowszego badania przeprowadzonego przez Instytut Badań nad Dziennikarstwem Reutera, coraz mniej użytkowników Facebooka traktuje ten portal jako źródło informacji. Od 2016 roku odsetek osób, które dzielą się linkami do treści informacyjnych za pośrednictwem Facebooka, zmalał o 6 punktów procentowych i wynosi obecnie 36 proc. Wiadomości coraz częściej przesyłane są natomiast za pośrednictwem aplikacji takich, jak WhatsApp czy Telegram, czyli prywatnie – bez publicznego udostępniania linków na widocznym dla wszystkich profilu.

Z badania Reutera wynika, że w ciągu ostatnich siedmiu lat popularność mediów społecznościowych jako źródła informacji w wielu krajach nieprzerwanie rosła. Obecnie jednak wzrost ten uległ zahamowaniu, bądź nawet przekształcił się w spadki – wszystko to dzięki zmieniającym się nawykom korzystania z Facebooka. Reuters wskazuje, że w 2018 roku jedynie 39 proc. Amerykanów zadeklarowało, że Facebook jest dla nich głównym źródłem informacji – to o 9 punktów procentowych mniej, niż w roku ubiegłym. Tendencja spadkowa staje się jeszcze silniej widoczna wśród młodych ludzi – u nich Facebook w tej samej kategorii od ubiegłego roku stracił aż 20 punktów procentowych.

Czy żyjemy w czasie wzmożonej autocenzury?

Autorzy badania sugerują, że powodem odwrotu od dzielenia się linkami do treści informacyjnych w mediach społecznościowych jest swoisty rodzaj autocenzury. Użytkownicy komunikatorów internetowych – jak podkreśla Reuters – bardzo często pobierają nagłówek z Facebooka czy Twittera, ale dyskusję na jego temat toczą w zaciszu prywatnej rozmowy na WhatsApp czy w innej, podobnej aplikacji.

WhatsApp wydaje się być kanałem komunikacji, który umożliwia zachowanie większej prywatności. Jest jak hybryda SMS-ów i mediów społecznościowych. Kiedy jestem na Facebooku, czuję że wszystko jest publiczne. To samo wrażenie tyczy się rozmów na Messengerze

– respondentka, USA, grupa wiekowa 20-29 lat

Powodem odwrotu użytkowników od dzielenia się wiadomościami na forum publicznym w mediach społecznościowych może być również rosnąca polaryzacja debaty, a także bańki informacyjne. Prawdopodobnie też swoje żniwo zebrał tu skandal związany z działalnością firmy Cambridge Analytica, która profilowała użytkowników Facebooka celem przesyłania im ukierunkowanej reklamy politycznej. Ujawnienie faktu wykorzystania danych 87 mln osób korzystających na co dzień z platformy Marka Zuckerberga dla wielu stało się prawdziwym szokiem.

Jak korzystamy z treści informacyjnych w internecie?

Zdaniem Reutera, zdecydowana większość użytkowników preferuje konsumować informacje nie bezpośrednio od wydawcy, ale za pomocą stron trzecich, takich jak agregatory, wyszukiwarki, media społecznościowe czy alerty mobilne.

Bezpośrednio na stronę wydawcy najchętniej wchodzą Finowie (65 proc.), z mediów społecznościowych wiadomości czerpią najczęściej obywatele Chile (43 proc.). Agregatory zaś największą popularnością cieszą się wśród Japończyków (36 proc.), wyszukiwarki – w Korei Południowej (47 proc.), na drugim miejscu zaś są one w Polsce (39 proc.). E-mail to główne źródło informacji dla Belgów (24 proc.), alerty mobilne zaś święcą triumf w Meksyku (13 proc.).

Zmęczenie informacjami

Raport zauważa ciekawą tendencję wśród mieszkańców Stanów Zjednoczonych, którzy odczuwają wyraźne zniechęcenie i zmęczenie sferą informacyjną. Reuters donosi, że według ankiety wszyscy nadawcy treści informacyjnych – niezależnie od rodzaju medium, a więc zarówno telewizje, jak i radio, gazety, a także media internetowe, odnotowały w ciągu ostatniego roku kilkuprocentowy spadek zainteresowania. Zmalała też liczba Amerykanów deklarujących, że regularnie, co tydzień korzystają z serwisów informacyjnych.

Całość raportu dostępna jest tutaj.

 

Zdjęcie w nagłówku: Flipboard