Jak media społecznościowe uzależniają użytkowników

Według ekspertów z dziedziny psychologii, media społecznościowe używają tych samych technik uzależniania swoich użytkowników, co firmy zajmujące się promocją hazardu. Efekty oddziaływania platform społecznościowych na ludzki mózg można porównać czasem do działania kokainy – twierdzą. Winna temu jest m.in. dopamina – zwana przez niektórych „substancją szczęścia”. To właśnie dzięki jej wyrzutom do mózgu co chwila sięgamy po smartfon, by sprawdzić, czy ktoś polubił naszego posta, zdjęcie, bądź napisał nam nowy komentarz.

Zyski wielkich firm technologicznych, które są właścicielami platform społecznościowych takich, jak Instagram, Facebook, Snapchat czy Twitter, uzależnione są od czasu, jaki spędzają na korzystaniu z nich ich użytkownicy, a także od liczby interakcji, które podejmują względem treści w serwisach.

Każda z popularnych platform społecznościowych oparta jest na mechanizmie nagradzania użytkownika za wielokrotne logowanie się w ciągu dnia do usługi; ilu z Was wraca co kilkadziesiąt minut na Facebooka, by sprawdzić, czy nie czeka nowe powiadomienie…? Ilu z Was sprawdza Instagram w nadziei na nowe serduszka pod ostatnim zdjęciem…? Niewinne kilka minut ze smartfonem podczas przerwy w pracy może powtórzyć się nawet kilkunastokrotnie w ciągu jednego dnia, zmieniając się w godzinę, a nawet kilka godzin (o tym, jak zmierzyć czas, jaki poświęcamy na korzystanie z telefonu, można przeczytać na przykład tutaj).

Gdzie zaczyna się uzależnienie od mediów społecznościowych?

Popularna w internecie opinia mówi, że wystarczy 80-krotne powtórzenie określonej czynności, aby stała się dla człowieka nawykiem. Nawyki zaś najłatwiej kształtuje mechanizm akcja-nagroda. Media społecznościowe, wraz z ich systemem powiadomień – lajków, serduszek i udostępnień, stworzyły idealną jego wersję, oddziałującą dziś nie tylko na to, jak wygląda prowadzenie biznesu w internecie oraz prezencja marki w sieci, ale też na życie codzienne użytkowników.

Uzależnienie od aplikacji staje się tym silniejsze, im większy jest element niepewności i nieregularności w otrzymywaniu powiadomień (bądź innych bodźców, które mają skłonić użytkownika do ponownego zalogowania się). Jeśli użytkownik zaś decyduje się na kilkudniowy detoks i rezygnuje z korzystania z mediów społecznościowych – otrzymuje wiadomości w rodzaju tych, które wszyscy znamy z Facebooka: „Sprawdź, co ostatnio wydarzyło się u twoich znajomych”, bądź „Dawno cię nie widzieliśmy”… i loguje się znów, z podrażnionym sumieniem.

Uzależnienie od telefonu w ogromnej mierze możliwe jest dzięki temu, że chętnie korzystamy z mediów społecznościowych. To one sprawiają, że czujemy niepokój wychodząc z domu bez smartfona. To dzięki nim jesteśmy w stanie kłaść na szali produktywność w czasie pracy, a kolejne niewypełnione obowiązki przesuwać na wieczne „później”. Również media społecznościowe są winne temu, że spora grupa użytkowników telefonów potrafi odczuwać „fantomowe wibracje” – jak wielu z Was doświadczyło momentu, w którym wydawało Wam się, że w kieszeni wibruje smartfon, bo przyszło nowe powiadomienie bądź połączenie głosowe, a w rzeczywistości nic takiego się nie wydarzyło…?

Nałóg związany z korzystaniem ze smartfona coraz częściej przez psychologów i psychiatrów jest wiązany z diagnozą zaburzeń depresyjnych. Wyrzuty dopaminy do mózgu, związane z otrzymywaniem powiadomień i krótkotrwałej przyjemności z korzystania z mediów społecznościowych, oddziałują tak samo silnie, jak dostarczanie do organizmu dawki narkotyku. Naukowcy z Uniwersytetu w Michigan zaś wskazują, że w firmach technologicznych obecnie istnieją dziś całe działy kadrowe odpowiedzialne za takie projektowanie produktów i usług, aby były one dla użytkowników jak najsilniej uzależniające. Dla wielu internautów korzystanie z Facebooka czy Instagrama stało się dziś najbardziej efektywnym i najczęściej wybieranym sposobem zaspokajania takich potrzeb emocjonalnych, jak bycie docenionym czy przynależność do grupy.

Ile kosztuje uzależnienie od mediów społecznościowych?

Na korzystanie z platform społecznościowych codziennie wielu z nas marnuje nawet kilka godzin dziennie. Choć w przypadku niektórych czas ten z pewnością nie jest czasem straconym (media tego rodzaju można bowiem wykorzystywać m.in. do nauki, promocji własnej działalności czy rozwoju), dla większości użytkowników to jednak sposób na prokrastynację, bądź prosty „zjadacz czasu”.

Warto przeliczyć, ile godzin dziennie zużywamy na przeglądaniu aplikacji społecznościowych i określić, czy czas ten jest rzeczywiście dobrze spożytkowany. Może okazać się, że warto wykorzystać go w inny sposób – na przykład, na spędzenie wspólnego czasu z rodziną, naukę nowych umiejętności, czy rozwój sfery zainteresowań bądź ruch na świeżym powietrzu (albo na zwiększenie efektywności wykonywanych w ramach pracy zadań).

Największa na świecie platforma społecznościowa – Facebook – ma dziś ponad 2,2 mld użytkowników na całym świecie. Choć koncern spotkał się z ostrą krytyką ze względu na swoje praktyki dotyczące prywatności, jego przychody i zyski rosną – podobnie jak liczba osób, które korzystają z serwisu. Wszystko to jest możliwe dzięki całemu czasowi, jaki poświęcamy na Facebooka codziennie; warto postawić pytanie, czy czas ten przekłada się na podobne zyski w naszych własnych przedsięwzięciach?

 

Zdjęcie w nagłówku: freestocks.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close